Zwycięzcą drugiego rankingu okazał się - Jordan Callahan z Kotwicy Kołobrzeg, który zanotował m.in. "fenomenalny" wskaźnik -37 w przydatności dla swojego zespołu, kiedy przebywał na parkiecie.
5. Oded Brandwein (AZS Koszalin) - 0 punktów (0/3 z gry), asysta, 2 straty, -2 evel, -2 +/- w 16 min.
4. Ovidijus Varanauskas (Polpharma Starogard Gdański) - 0 punktów (0/2 z gry), strata -3 evel, -1 +/- w 8 minut.
3. Korie Lucious (Rosa Radom) - 8 punktów (3/11 z gry), 2 straty, przechwyt, -1 evel, -14 +/- w 25 minut.
2. Lance Jeter (Trefl Sopot) - 3 punkty (1/8 z gry), 5 zbiórek, asysta, strata, przechwyt, 1 evel, -7 +/- w 31 minut.
1. Jordan Callahan (Kotwica Kołobrzeg) - 3 punkty (1/6 z gry), 2 zbiórki, 3 straty, przechwyt, -2 evel, -37 +/- w 24 minuty.
wtorek, 5 listopada 2013
Z takim nazwiskiem musi być wielkim zawodnikiem!
Z pełną satysfakcją muszę
przyznać, że przewidziałem, a raczej spodziewałem się, że jeśli Michael Carter-Williams trafi do
Philadelphii 76ers to znakomicie się tam odnajdzie. I na szczęście nie myliłem
się. W moim wpisie pod tytułem: „Przed Draftem NBA 2013 – Top 14” prognozowałem,
że utalentowany absolwent uczelni Syracuse właśnie trafi do Sixers - 76ers po fatalnym sezonie potrzebują
zawodnika, który odmieni zespół w ataku oraz znacząco odciąży Jrue Holiday’a.
Absolwent uczelni Syracuse wydaje się trafnym wyborem, ponieważ znakomicie
sobie radzi na pozycji rozgrywającego jak i rzucającego obrońcy.
Carter-Williams z powodzeniem może odciążyć z części zadań w ataku oraz w
obronie lidera drużyny Sixers, dając mu jeszcze większą swobodę w ataku.
Oczywiście nie mogłem przewidzieć,
że już w pierwszym sezonie przyjdzie my zastąpić Holiday’a. Jednak tak naprawdę
nigdy w niego nie wątpiłem. Wiedziałem, że z biegiem kolejnych meczów będzie
coraz lepszy. Ale nie sądziłem, że już od pierwszego! Carter-Williams już w
swoim debiucie praktycznie w pojedynkę zmiótł mistrzów NBA notując: 22 punkty,
12 asyst, 9 przechwytów oraz 7 zbiórek. O takich statystykach tylko może pomarzyć
Jrue Holiday, który jeszcze kilka
miesięcy temu był niekwestionowaną gwiazdą 76ers. Ale najważniejsze w tym
wszystkim jest to, że dzięki jego grze jego drużyna zaliczyła znakomity początek
sezonu (4-0), czego nie spodziewali się nawet najwięksi fani Sixers. A sam Michael
został uhonorowany nagrodą dla najlepszego zawodnika mienionego tygodnia.
Pomimo ogromnych umiejętności i
rzadko spotykanego talentu, który sprawia, że jest niezwykle wszechstronnym
zawodnikiem jest coś, co powoduje, że tak szybko stał się taką gwiazdą. Miom
zdaniem równie niespotykane nazwisko. Zawodnik z nazwiskiem Carter – Williams po
prostu nie może być słaby! Pierwszemu członowi (Carter) zawdzięcza swoją wszechstronność
oraz inklinacje do widowiskowej gry, niczym Vice Carter, którego chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Natomiast
Williams, to chyba najbardziej popularne nazwisko w NBA. Chciałoby się powiedzieć
– chcesz być koszykarzem, nazywaj się Williams. Swojemu drugiemu członowi
zawdzięcza talent do zdobywania punktów. Bardzo podobnie jak: Deron Williams, czy chociażby Mo Williams. A na dodatek, rodzicie
dali mu na imię Michael, po samym Bogu koszykówki. 22-letni rozgrywający po
prostu jest skazany na bycie wielkim graczem!
środa, 30 października 2013
Najlepsze reklamy o tematyce koszykarskiej
Warto zacząć od klasyki, więc Michael Jordan w najlepszym wydaniu.
Jedną z najbardziej znanych reklam o tematyce koszykarskiej jest - "Nike Freestyle", która doczekała się nawet swojej parodii w jednym z filmów - "Scary Movie".
Jedną z najbardziej znanych reklam o tematyce koszykarskiej jest - "Nike Freestyle", która doczekała się nawet swojej parodii w jednym z filmów - "Scary Movie".
Swego czasu serca kibiców podbijała reklama McDonalda's z Jordanem i Larry Birdem, która doczekała się drugiej odsłony kilka lat później.
Znakomite są również reklamy firmy - Foot Locker.
Interesującym i zabawnym pomysłem była kampania marki KIA, w której występował Blake Griffin, który cofał się w niej w czasie.
A także dla marki Jordan.
Osobiście moją ulubioną serią są reklamy Nike, w których w roli przezabawnych pacynek (mapetów) występują Kobe Bryant oraz Lebron James.
Klasyką na rynku uznane są już reklamy stacji ESPN, które obrazują ich komentatorów i ekspertów w przezabawnej podróży camperem.
Bardzo przypadła mi do gustu reklama GEICO, gdzie wystąpił król bloków Dikembe Mutombo.
Niezły biznes z kontuzji i tragedii Derricka Rose'a zrobił Adidas, wydał całą serię reklam "The Return".
Wiele innych:
A na sam koniec hit internetu, czyli "Uncle Derw".
wtorek, 29 października 2013
Ranking przeciętnego obcokrajowca - 3. kolejka
Śmiało można przyznać, że od
kilku lat naszą ekstraklasę zalewają dość przeciętni obcokrajowcy, którzy dość
rzadko okazują się znaczącym wzmocnieniem swoich nowych zespołów. Wiele osób
spycha taką postać rzeczy na nie najlepszą sytuację finansową klubów. Jednak
moim zdaniem nie decydują o tym kwestie finansowe, a raczej lenistwo działaczy.
Łatwiej bezgranicznie ufać agentowi, niż samemu stworzyć jakikolwiek skauting,
który obserwowałby przez kilka miesięcy daną grupę zawodników. W dobie
Internetu nie jest to nic trudnego! Potrzeba jedynie odrobinę chęci. Owa postać
rzeczy sprawia, że dość przeciętni obcokrajowcy automatycznie zabierają cenne
miejsce w składzie naszej utalentowanej młodzieży. Przecież skoro go
sprowadziliśmy i płacimy mu taką kasę, to musi grać – takie jest myślenie
większości klubów Tauron Basket Ligi.
Oglądam i śledzę naszą
ekstraklasę od ładnych kilku lat i z przykrością muszę stwierdzić, że to
zawodnicy zagraniczni grający w niej obniżają jej poziom, a nie kwestie
finansowe. Doskonale pamiętam „złote czasy” PLK, kiedy po parkietach biegali
tacy zawodnicy jak: Adam Wójcik, Maciej
Zieliński, Andrzej Pluta, czy Dominik
Tomczyk. Jednak z pewnością nie byli, by tymi samymi graczami gdyby nie
codzienna rywalizacja z obcokrajowcami, którzy zapewniali jakość naszej lidze. Joe McNaull, Michael Ansley, Igor
Griszczuk, Goran Jagodnik, Darius Adomaitis, czy Tomas Pacesas to zawodnicy, którzy przez wiele lat stanowili o sile
naszej ligi. I to głównie im zawdzięczamy tak niesamowite widowiska, jakie
mogliśmy oglądać. W dzisiejszych czasach zawodnik przyjeżdża do Polski, by się
wypromować, i to jest w pełni zrozumiałe. Jednak nie sprowadzajmy, a co
najważniejsze nie promujmy tzn. gruzu, który przyjechał do naszego kraju tylko
i wyłącznie po łatwy zarobek, a nie by cokolwiek osiągnąć.
Celem rankingu nie jest
wyśmiewanie i pastwienie się nad zawodnikami, a pokazanie jakie błędy kadrowe
popełniają kluby TBL, które nie stawiają na jakość, a raczej na ilość. Po dwóch
kolejkach, które były pewnym przetarciem dla nich, okres ochronny się skończył
i po każdej kolejnej kolejce będę przedstawiał niechlubnych zwycięzców. W
każdym rankingu znajdzie się pięciu zawodników, którzy będą otrzymywać punkty
(1. miejsce-5 punktów, 2. miejsce-4 punkty itd.). Na sam koniec przekonamy się
kto „zawojował” naszą ligę.
5. David Barlow (Stelmet Zielona Góra) – 0 punktów (0/3 z gry),
zbiórka, asysta, -1 evel, -1 +/- w 14 minut.
4. Jessie Sapp (Kotwica Kołobrzeg) – 6 punktów (3/12 z gry, 3/7 za
dwa, 0/5 za trzy), 5 zbiórek, asysta, 2 przechwyty, 2 straty, 4 evel, -11 +/- w
32 minuty.
3. Nicchaeus Doakes (Stabill Jezioro Tarnobrzeg) – 5 punktów (2/11
z gry), 8 zbiórek, 3 asysty, przechwyt, 3 straty 4 evel, -16 +/- w 31 minut.
2. Kevin Thompson (Śląsk Wrocław) – 2 punkty (1/5 za dwa), 6
zbiórek, 2 bloki, 2 starty, 2 evel, 2 +/- w 16 minut.
1. Nathan Healy (Polpharma Starogard Gdański) – 1 punkt (0/5 z gry,
0/3 za dwa, 0/2 za trzy) zbiórka, strata, -5 evel, -16 +/- w 13 minut.
środa, 23 października 2013
Film: Drużyna Asów
Film opowiada historię trenera
drużyny uniwersyteckiej, który po fatalnym poprzednim sezonie wyrusza w
poszukiwaniu nowych utalentowanych zawodników, którzy pozwolą mu na powrót na
sam szczyt. Szybko odnajduje trzech młodych koszykarzy. Cała trójka spełnia
jego wymogi i od razu oczarowuje trenera Bella. Jednak główna postać filmu –
Pete Bell, w którego rolę wcielił się Nick
Nolte, od zawsze brzydzi się korupcją, która od kilku lat opanowała sport
uniwersytecki w USA. Aby przekonać nowych chłopaków nie wystarczy samo stypendium
i możliwość nauki oraz rozwoju sportowego. Sami zawodnicy, jak i ich rodzice
wymagają znacznego nakładu finansowego, który w przepisach NCAA (do dziś) jest
zabroniony.
Niestety, ale Coach Bell kuszony namowami
oraz własnym pragnieniem sukcesu złamuje jedną z najważniejszych zasad i
postanawia kosztem kilku wygranych meczów dać rodziną swoich nowych koszykarzy
tego czego chcieli. Film doskonale obnaża mechanizmy rządzące amerykańskim
sportem uniwersyteckim. Czy charyzmatyczny trener Pete Bell poniesie
konsekwencje swoich czynów?
Mimo, iż tematem przewodnim jest
ogromna korupcja przedstawiona na prawdziwym przykładzie Western University
Delphins to można ujrzeć tam kawał znakomitego basketu, o który zadbali m.in. Shaquille O’Neal oraz Penny Hardoway. W filmie wystąpiły
również legendy trenerskie NCAA – Bob Knight
oraz Rick Pitino. Szczególnie
ciekawą postacią jest Pitino, który kilka miesięcy temu święcił trumf w Final
Four NCAA z uczelnią Louisville. Jedną z ról odegrał – Bob Cousy legenda Boston Celtics.
„Drużyna asów” została
wyprodukowana w 1994 roku, jednak pomimo tych wszystkich lat jest to propozycja
ponadczasowa, co sprawia, że może być interesującą opcją nie tylko dla fanów
koszykówki. Natomiast obraz Shaq’a z najmłodszych lat to widok, którego nie
może przegapić żaden fan basketu.
Co tu dużo pisać. Obejrzycie
film, a na pewno się nie zawiedziecie!
wtorek, 22 października 2013
Pelicans mogą poszybować naprawdę wysoko
New Orleans Pelicans to najnowszy
twór z pod znaku NBA. Nowa nazwa oraz całkowita zmiana graficzna ma za zadanie
tknąć nowe życie w klub z Luizjany. Dni kiedy można było podziwiać tam takie
gwiazdy jak Chris Paul, czy David West już dawno minęły. Wraz z nimi upadek
sportowy oraz sława dawnych Hornets. Klub dość brutalnie został zepchnięty na
margines NBA, z którego trudno było mu się wykaraskać. Na szczęście przełomem
okazał się początek poprzedniego sezonu. Wylosowanie pierwszego numeru w
drafcie, sprawiło, że nadzieje w tym regionie odżyły z dnia na dzień. Wzorem
Oklahomy City Thunder postanowili w znaczący sposób odciąć się od przeszłości.
Efektem tego była nowa nazwa – Pelicans oraz oczywiście Anthony Davis, który ma
być przyszłością nowej drużyny.
Głównym architektem i twórcom
nowych Pelicans jest generalny menadżer – Dell Demps, który wykonał znakomitą
pracę przed obecnym sezonem. Niedoceniany w środowisku GM Demps pokazał na co
go stać! Pierwszym zawodnikiem, na którego się zdecydował okazał się równie jak
on niedoceniany – Tyreke Evans. Evans po fenomenalnym wejściu do NBA
zwieńczonym nagrodą Rooke Of The Year, w kolejnych latach radził sobie już dużo
słabiej, co sprawiło, że Sacramento Kings nie kwapili się, by podpisać z nim
wieloletni kontrakt. Z takiej okazji szybko skorzystali Pelicnas, którzy
zapewnili mu odpowiednie warunki do dalszego rozwoju. Absolwent uczelni Memphis
to wbrew pozorom bardzo duże wzmocnienie. Tyreke to niezwykle wszechstronny
zawodnik, który potrafi grać na każdej pozycji na obwodzie. Swoja karierę w NBA
zaczynał na pozycji rozgrywającego, ale z czasem przesuwany był coraz bliżej
kosza. Dysponuje on znakomitym rzutem, który wsparty jest równie znakomitymi
warunkami fizycznymi. A co najważniejsze – w Nowym Orleanie bez wątpienia
poczuje, że jest potrzebny oraz że klub wiąże z nim przyszłość, co na pewno
przełoży się na jego dyspozycje.
Jednakże to kolejny ruch kadrowy
Dempsa uważany jest za dużo bardziej spektakularny, niż pozyskanie Evansa. A
mianowicie wymiana draftowa z Sixers. Pelicans oddali piąty numer tegorocznego
draftu, którym okazał się Nerlens Noel, czyli słabsza wersja Anthony Davisa za
rozgrywającego 76ers Jrue Holiday’a. Moim zadaniem jest to najlepsza wymiana
nowego sezonu NBA. Holiday pomimo młodego wieku jest już uznaną marką na rynku.
Jednak nadal tkwi w nim ogromny potencjał. 23-letni zawodnik od pięciu lat
sprawował pozycję pierwszego rozgrywającego swojego poprzedniego klubu, co
doskonale pokazuje jak wielkim talentem dysponuje. Jrue ma sprawić, że w
Luizjanie szybko zapomni się o czasach Chrisa Paula. Zadanie przed nim
postawione jest sporym wyzwaniem. Ale jak nie on, to kto? Jest szybki, zwinny,
przebojowy oraz niesamowicie wszechstronny. Dysponuje bardzo dobrym rzutem oraz
doskonałym przeglądem pola. A co najważniejsze potrafi brać odpowiedzialność za
wynik na swoje barki. Bez wątpienia jest zawodnikiem klasy All-Stars, który
szybko powinien zaskarbić sobie miłość fanów Pelicans.
Nowe transfery miały przekonać
nie tylko kibiców i opinię publiczną, ale także, dotychczas największą gwiazdę Hornets
– Erica Gordona. Rzucający obrońca trafił do Nowego Orleanu po wymianie za Chrisa
Paula. Były zawodnik Los Angeles Cippers, od samego początku był negatywnie
nastawiony do swojej nowej drużyny. Nie mógł pogodzić się z tym, że trafił do
jednej z najsłabszych drużyn w lidze, gdzie częściej będzie przegrywał, niż
wygrywał. Od samego początku naciskał na władze klubu, by go jak najszybciej wytransferowały.
Działacze Hornets wykazali się sporą dozą cierpliwości czekając, aż sytuacja
sama się rozwiąże. Gordon złapał kontuzję, która wyeliminowała go na kilka
następnych miesięcy, co dało klubowi niezbędny czas na przebudowę. Sytuacja kadrowa
uległa zmianie, a niezadowolony Eric Gordon wraca do całkiem innej drużyny,
której aspiracje są znacznie wyższe, niż jak przyjeżdżał do Luizjany.
Jednak postaci: Evansa, Holiday’a oraz Gordona to zdecydowanie
za mało, by myśleć o fazie play-off i Dell Demps doskonale o tym wie.
Zakontraktowanie jednego z lepszych trenerów młodego pokolenia, jakim jest
Monty Williams może okazać się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”. Natomiast
pod koszem młodego, ale niezwykle utalentowanego Anthony Davisa wspierać ma posiadający
doświadczenie z finałów NBA znakomity strzelec za trzy punkty – Ryan Anderson.
Warto wspomnieć również o młodych talentach. Dla Al-Faroug Aminu oraz Austin
Rivers nadchodzące rozgrywki mogą okazać się przełomowymi. Szczególnie dla
Riversa, który po trudnym debiutanckim sezonie będzie chciał udowodnić
wszystkim, że nie trafił do NBA bez przyczyny. Ciekawymi ruchami kadrowymi było
również zakontraktowanie centra – Grega Stiemsma oraz strzelca – Antony Morrowa,
którzy w znaczący sposób wzbogacą rotację
Pelicans.
Kiedy doszły mnie pierwsze plotki
na temat zmiany nazwy z Hornets na Pelicans szczerze byłem zniesmaczony,
ponieważ jestem tradycjonalistą. Jednak pierwsze ruchy na rynku transferowym
przekonały mnie, że nie chodzi tylko o barwy i zmianę nazwy. Chodzi tu o coś
więcej. O stworzenie nowego, lepszego produktu, z którym będą mogli się utożsamiać
mieszkańcy Nowego Orleanu oraz całej Luizjany. Mimo moich wcześniejszych
uprzedzeń, szczerze będę im kibicował.
wtorek, 15 października 2013
W jakim kierunku powinna podążać PLK?
Niewielu kibiców koszykówki w
Polsce zdaje sobie sprawię, że PLK, czyli Tauron Basket Liga od kilku lat jest
ligą kontraktową. Kluby, które mają ambicje w niej występować muszą spełniać
pewne wymogi. Po około dwóch latach okazało się, że jeden z wymogów jest nie do
przyjęcia. Mowa tu o pojemności oraz standardzie hali, w której ma występować
drużyna.
Polski Związek Koszykówki przyjął
kierunek ligi kontraktowej, ponieważ wcześniej bardzo trudno było kontrolować
kluby, a zarazem rozwój rozgrywek. Najważniejszymi warunkami jest minimalny
budżet oraz hala, która powinna posiadać, co najmniej 3 tysiące miejsc. O ile
odpowiednią sumę w budżecie większości klubom udaje się jakoś uzbierać, to
modernizacja starych, bądź budowa większych obiektów jest zdecydowanie poza ich
zasięgiem. Więc kilka tygodni po zakończeniu poprzedniego sezonu z inicjatywą
zmiany przepisu wystąpiła większość naszej ligi. Przodującym klubem w tej akcji
była Kotwica Kołobrzeg, która posiada przyzwoitą halę, ale jednak mogącą pomieścić
ledwie 1,5 tysiąca widzów. Z kolejnymi dniami zrobiło się coraz bardziej
ciekawie, ponieważ liga postanowiła tak łatwo nie ustępować. Jednak ogromna
afera wywołana przez media oraz portale społecznościowe przyniosła efekt,
ponieważ PZKosz uległ i mimo wszystko postanowił przyznać licencję klubom,
które nie spełniały warunków hali.
Z całą sympatią dla tych miast
oraz ich drużyn, byłem, jestem i będę przeciwny tej decyzji. Kluby podpisując
kontrakty (2-3 lata temu) doskonale wiedziały, co będzie ich czekać. Niestety,
ale najlepszym przykładem klubu, który, co roku otrzymuje licencje za „ładne oczy”
jest Kotwica Kołobrzeg. Już przed poprzednim sezonem jej degradacja wisiała na
włosku, ponieważ wręcz do ostatnich dni władze klubu zamykały budżet. Natomiast
rok później wyszedł problem hali. Obawiam się, co będzie dalej. Rozumiem, że
koszykówka w tym malowniczym mieście jest zdecydowanym numerem jeden, co
niezmiernie mnie cieszy, ale nie można tak budować klubu na najwyższym poziomie
w Polsce. Od lat Kotwica nie potrafi zaleźć sponsora tytularnego, który
odciążyłby finansowo miasto, które zaoszczędzone pieniądze mogłoby chociaż
przeznaczyć na budowę nowej hali. Bardzo podobna sytuacja jest w pobliskim
Słupsku, gdzie w tym wypadku dużo większy problem jest z halą, niż z finansami
klubu. Od lat władze miasta nie kwapią się do budowy nowego spełniającego
wszystkie warunki obiektu, na który niewątpliwie zasługują Czarni. Hala
„Gryfia”, co roku nieudolnie jest modernizowana. Moim zdaniem jest najbrzydszym
obiektem w Tauron Basket Lidze, który raczej przypomina czasy PRL, niż Polskę
XXI wieku. Niestety, ale w poprzednim sezonie miałem okazję na własnym ciele
przetestować ten obiekt, ponieważ rozegrałem tam mecz przeciwko rezerwom
Czarnych. Nie chciałbym tu za bardzo się znęcać, bo nie o to chodzi, ale miałem
wrażenie jakbym przeniósł się w czasie. W lata,
których z racji wieku mojego wieku nie powinienem pamiętać. Jedyne, co w
tej hali można nazwać ekstraklasowymi to (na szczęście): parkiet, kosze oraz
piłki. Wszystko pozostałe wołało o pomstę do nieba.
![]() |
| Toruń |
Jednak, są w naszym kraju miasta
oraz kluby, które wiążą swoją przyszłość z PLK. W kierunku wieloletniej współpracy
z naszą ligą wyszedł Zgorzelec, który po wielu perturbacjach w końcu rozpoczął
budowę nowej hali. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to od przyszłego
sezonu popularny Turów będzie występował w nowoczesnej 3,5 tysięcznej hali.
Podobna sytuacja jest w Radomiu, gdzie buduje się znacznie większy ośrodek. W
mieście ma powstać futurystyczny obiekt, który będzie mógł pomieścić nawet 5
tysięcy kibiców. Budujące jest to, że ambicje klubu, są poparte ambicjami
samego miasta. Rosa z sezonu na sezon dysponuje coraz większym budżetem, co
pozwala im komponować całkiem ciekawy skład. Jednakże, czy liga posiada
jakąkolwiek alternatywę, która pozwalałaby na rozwój PLK? Na szczęście – tak.
Bardzo interesująca sytuacja jest w Szczecinie oraz Toruniu, które już od
przyszłego sezonu mogłyby zastąpić niespełniające wymogów kluby. W Szczecinie
kończy się budowa nowej hali, która ma spełniać wymogi miasta. W nowym obiekcie
będzie mogło zasiąść co najmniej 5 tysięcy ludzi. W mieście z nad morza jest
klub, który ma równie ambitne cele. Wilki Morskie Szczecin już teraz występują
w mocnym składzie na zapleczu naszej ekstraklasy. Natomiast zdecydowanym
faworytem do występów w przyszłości w Tauron Basket Lidze jest Toruń. W mieście
od kilku lat poważnie inwestuje się w sport. Posiadają niezwykle malowniczy
stadion żużlowy, a hala lada dzień powinna być ukończona. Nowa arena będzie
niezwykle nowoczesnym obiektem, który będzie mógł pomieścić nawet 9 tysięcy
kibiców. Ogromnym atutem jest miejscowa drużyna – PC Siden Toruń, który już
teraz jest jednym z faworytów do awansu z zaplecza ekstraklasy.
![]() |
| Nowa hala Rosy Radom |
W jakim kierunku powinna podążać
liga? Zdecydowanie w kierunku dużych aglomeracji, które posiadają wspaniałe
obiekty. Za kilka miesięcy liderem w tej klasyfikacji będzie Kraków. Ponieważ
powstaje tam ogromna hala mogąca pomieścić 15 tysięcy ludzi. Niestety, ale od
kilku lat koszykówka męska jest tam na średnim poziomie. Aktualnie dwa kluby w
drugiej lidze. Może powstanie nowego obiektu zapoczątkuje powstanie jednego
dużego klubu wzorem, bądź wspólnie z Wisłą Can-Pack Karków, która od kilku lat
znakomicie radzi sobie w PLKK. Kolejnym miastem, którym liga powinna się
zainteresować jest Łódź. Potężna Atlas Arena widziała już PLK, jednak tylko na
jeden rok, ponieważ miejscowy ŁKS rozpad się z powodu kłopotów finansowych.
Niestety, ale męska zawodowa koszykówka
wymarła razem ze wspomnianym wcześniej ŁKS’em. Bardzo interesującą opcją jest
Bydgoszcz, który posiada halę Łuczniczka. Miejscowa Astoria, od kilku lat
występuje zamiennie w pierwszej i drugiej lidze. Jednak największym problemem,
są tam finanse, które nie pozwalają im na skuteczną walkę o ekstraklasę.
Jednakże pomysł Astorii w PLK nie wydaje się taki głupi, ponieważ w przeszłości
występowała już na najwyższym poziomie w Polsce i na pewno w tym regionie
znajduje się sporo sympatyków basketu. Moim cichym faworytem jest Lublin.
Bardzo malownicze miasto, które jak na nasze warunki posiada znakomitą
infrastrukturę. Hala Globus, która może pomieścić 5,5 tysiąca widzów oraz klub.
Start Lublin od kilku lat występuje na zapleczu ekstraklasy i przy odpowiednim
wkładzie finansowym z powodzeniem może walczyć o PLK.
![]() |
| Kraków Arena |
Myślę, ze liga jak najszybciej
powinna szukać alternatyw, dla klubów, które już teraz nie spełniają warunków
kontraktowych. PZKosz nie powinien ulegać szantażom, a raczej konsekwentnie
wymagać od miast i klubów rozwoju, nie tylko tego sportowego. W ten sposób PLK
będzie się rozwijać, co sprawi, że będzie bardziej atrakcyjna. Wydaje mi się,
że moje propozycje są całkiem interesujące, a przecież w obwodzie są jeszcze
takie miasta jak: Warszawa, Częstochowa, Płock, czy Kielce.
![]() |
| Hala w Częstochowie jest już gotowa na przyjęcie PLK |
Hale klubów PLK:
Trefl Sopot – Ergo Arena 15 000
miejsc
Stelmet Zielona Góra – Hala CRS 5 000
miejsc
Asseco Gdynia – Arena Gdynia 4 010
miejsc
Anwil Włocławek – Hala Mistrzów 3 450
miejsc
AZS Koszalin – Hala Widowiskowo-Sportowa
3 000 miejsc
WKS Śląsk Wrocław – Hala Orbita 3 000
miejsc
Polpharama Starogard Gdański –
Hala 2 500 miejsc
Energa Czarni Słupsk – Hala „Gryfia”
2 454 miejsc
Rosa Radom – Hala Mosir 2 000
miejsc
Stabil Jezioro Tarnobrzeg – Hala Mosir
1 350 miejsc
Kotwica Kołobrzeg – Hala Milenium
1 300 miejsc
W tracie budowy:
Kraków – Karków Arena 15 328
miejsc
Toruń – Hala Widowiskowo-Sportowa
9 250 miejsc
Szczecin – Hala Widowiskowo-Sportowa
5 300 miejsc
Radom – Hala Widowiskowo-Sportowa
5 000 miejsc
Zgorzelec – Hala Widowiskowo-Sportowa
3 500 miejsc
Alternatywy:
Łódź – Atlas Arena 13 805 miejsc
Bydgoszcz – Łuczniczka 8 000
miejsc
Częstochowa – Wielofunkcyjna Hala
Sportowa 7 100 miejsc
Lublin – Hala Globus 5 500 miejsc
Płock – Orlen Arena 5 492 miejsc
Warszawa – Torwar 4 800 miejsc
Kielce – Legionów 4 200 miejsc
Kalisz – Kalisz Arena 3 000 miejsc
Sanok – Sanok Arena 3 000 miejsc
wtorek, 8 października 2013
Najcięższy rozgrywający w historii PLK
190 cm wzrostu i 104 kg wagi –
tak prezentują się gabaryty nowego rozgrywającego Trefla Sopot. Dochodziły mnie
głosy, że Lence Jeter to „kawał chłopa”, ale doznałem nie małego szoku, kiedy
ujrzałem go na własne oczy. Bez wątpliwości, ta cała masa to nie tylko mięśnie,
ale i spora nadwaga. Amerykanin przypomina swoją posturą raczej boksera, bądź
zawodnika MMA, niż zawodowego koszykarza. Lence w przeszłości uprawiał również
futbol amerykański, co poniekąd tłumaczy jego „imponującą” posturę, ponieważ w
tym sporcie dodatkowe kilogramy to duży atut. Jednak w koszykówce nie zawsze
idzie to w parze.
Oczywiście, jeśli byłby wyższy i
występowałby na pozycjach podkoszowych to nie byłoby powodów do narzekania.
Kilka centymetrów więcej wzrostu sprawiłoby, że Trefl posiadałby istnie zabójczą broń, ale tak nie będzie. Jeter to rozgrywający, a szczególnie na tej
pozycji nadwaga jest czymś niedopuszczalnym w zawodowej koszykówce. Prawdziwy
PG powinien być: szybki, zwinny, ruchliwy, skoczny oraz nienagannie
przygotowany pod względem motorycznym. Natomiast Amerykanin przybył do
Trójmiasta zupełnie nieprzygotowany i z jeszcze większą, niż obecnie nadwagą .
Zamiast zrzucać zbędne kilogramy, pierwsze dni w Polsce spędzał głównie w KFC,
a nie nad ciężkimi przygotowaniami do sezonu.
Ekipa z nad morze jest idealnym
przykładem klubu, który nie uczy się na błędach, a raczej doświadczeniach swojej
konkurencji. Ponieważ Jeter już przed poprzednim sezonem przebywał w naszym
kraju. Na dwutygodniowe testy zaprosił go AZS Koszalin, który również miał
spore obiekcje, co do jego warunków fizycznym. Ostatecznie nikogo w Koszalinie
nie przekonał i szybko się z nim pożegnano. Natomiast absolwent uczelni
Nebraska podpisał kontrakt w lidze niemieckiej, gdzie reprezentował barwy Ratiopharm
Ulm (7.5 pkt, 2.2 zb, 2.4 as).
poniedziałek, 7 października 2013
Przed sezonem TBL: Asseco Gdynia
#22 A.J. Walton rozgrywający 184 cm USA 23 lata (ostatnio Baylor –
NCAA)
Całkiem możliwe, że zostanie
największą gwiazdą Asseco oraz całej Tauron Basket Ligi. Rozgrywający, który
również może grać na pozycji rzucającego obrońcy jest świeżo upieczonym
absolwentem silnej uczelni Baylor. Znakomicie gra na koźle w akcjach pick and
roll. Mimo, iż nastawiony jest głównie na zdobywanie punktów, potrafi również
doskonale asystować. Bardzo dobry rzut zarówno z półdystansu jak i dystansu.
Braki w obronie zdecydowanie nadrabia pod drugim koszem. Jest również duszą
towarzystwa, pozytywnie wspiera swoich kolegów z drużyny. Bardzo przypomina w
zachowaniu boiskowym oraz poza boiskowym Jerela Blassingame’a.
#20 Piotr Szczotka skrzydłowy 198 cm POL 32 lata
W Gdyni od 2009 roku, z biegiem
kolejnych lat coraz bardziej istotna postać drużyny. Z zawodnika od zadań
specjalnych, w kolejnych rozgrywkach jego rola znacznie wzrastała. Aktualnie
jest kapitanem, który ma zostać jednym z liderów zespołu. Ma za zadanie wskazywać
właściwą drogę swoim młodszym kolegom, będąc liderem mentalnym drużyny.
#7 Sebastian Kowalczyk rozgrywający 188 cm POL 20 lat (ostatnio
Start Gdynia)
Kowalczyk ma za sobą bardzo
przyzwoity sezon TBL w barwach Startu Gdynia, gdzie również prowadził go obecny
trener Asseco. Młody rozgrywający już teraz ma zostać podstawowym zawodnikiem
drużyny. W grupie „młodych wilków”, bo tak można ich z pewnością nazwać to na
Sebastianie będzie ciążyła największa odpowiedzialność. Jednak już poprzednimi
rozgrywkami udowodnił wszystkim, że owej odpowiedzialności się nie boi i jest
gotowy na kolejne wyzwania.
#24 Maksim Kovacevic obrońca 199 cm SRB 26 lata (ostatnio St.
Polten – Austria)
Serb w składzie ma zastąpić
Jarosława Zyskowskiego, którego na cały sezon wyeliminowała kontuzja. Mimo, iż
w naszym kraju jest zupełnie anonimową postacią, to już pokazał się z bardzo
dobrej strony. Może liga austriacka w CV nie jest czymś imponującym, to
przykład Kovacevica pokazuje, że czasem warto obserwować słabsze ligi. Posiada
on nietypowy, ale skuteczny rzut zza linii 6,75. Pomimo słabszych warunków
fizycznych nie boi się również agresywnie wchodzić pod kosz. Jest typowym
strzelcem, który może okazać się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę” dla
zespołu z nad morza.
#33 Christopher Gatson skrzydłowy 201 cm USA 24 lata (ostatnio
Ponce – Puerto Rico)
Dla przyszłej kariery Gatsona
obecny sezon może być niezwykle istotny, ponieważ po raz pierwszy będzie miał
okazje grać na Starym Kontynencie. Jak na zawodnika, który ma występować
głównie na pozycji silnego skrzydłowego jest niezwykle szczupły. Pomimo to
całkiem przyzwoicie radzi sobie w obronie. Jednakże dużo ciężej idzie mu w
ataku, gdzie często jest zupełnie niewidoczny. Jest bardzo mobilnym
zawodnikiem, który zbiórką w obronie potrafi szybko uruchomić atak swojej
drużyny, co można uznać za duży plus. Mimo to nadal jest sporą niewiadomą
drużyny Asseco.
#9 Łukasz Seweryn skrzydłowy 196 cm POL 31 lat (ostatnio Stelmet
Zielona Góra)
Łukasz miał okazje już występować
w barwach Asseco w latach 2009-12, ale obecnie w niczym nie przypomina
zawodnika z tamtych lat. Niestety, ale fatalny poprzedni sezon znacząco odbił
się na jego obecnej dyspozycji. Jak na zawodnika, który bazował głównie na
swoim rzucie, gdzieś pomiędzy Włocławkiem, a Zieloną Górą zatracił swoją
pewność siebie. Jednak mimo to działacze Asseco nadal w niego wierzą. W młodym
zespole z Gdyni ma pełnić podobną role, co Piotr Szczotka.
#11 Filip Zekavicic center 210 cm SRB 21 lat (ostatnio BKK Radnicki
– Serbia)
Filip miał był trochę młodszą i
słabszą wersją Rashida Mahalbasica, ale dotychczasowe spotkania pokazują
jednak, że sporo brakuje mu do swojego poprzednika. Wyróżniają go dwie cechy:
siła oraz bardzo dobre warunki fizyczne. Mimo jego słabości technicznych, przy
budżecie Asseco może okazać się przyzwoitym wzmocnieniem. Jednak po za obroną, w
ataku raczej nie będzie dużym zagrożenie dla rywala.
#8 Filip Matczak obrońca 187 cm POL 20 lat (ostatnio Stal Ostrów
Wielkopolski – 1Liga)
Wychowanek i nadal oficjalnie
zawodnik Stelmetu Zielona Góra, ponieważ do zespołu z nad morza jest tylko
wypożyczony, może okazać się objawieniem całego sezonu Tauron Basket Ligii. Jak
dla wielu graczy Asseco, tak i dla niego obecne rozgrywki mogą okazać się
niezwykle istotne. Matczak jest wieloletnim reprezentantem kraju w drużynach
młodzieżowych (Wicemistrzostwo Świata U17). W swojej grze bazuje głównie na
swojej motoryce oraz szybkości. Dysponuje również całkiem przyzwoitym rzutem za
linii 6,75. Jednak poczynił także
niesamowity postęp, jeśli chodzi o grę w obronie, co może stać się jego głównym
atutem.
#19 Roman Szymański center 211 cm POL 22 lata (ostatnio Siden Toruń
– 1Liga)
Po fatalnym sezonie na zapleczu
ekstraklasy dla młodego centra, występy w Tauron Basket Lidze mogą okazać się
szansą, która może się już nie powtórzyć. Dlatego były zawodnik m.in. Trefla
Sopot i Polonii 2011 Warszawa do nadchodzących rozgrywek powinien przystąpić
podwójnie zmobilizowany. Mimo ostatnio gorszego okresu w swojej karierze,
widać, że nie jest już tym samym szczupłym podkoszowym, co kilka lat temu.
Znacznie przybrał na masie mięśniowej, co powinno ułatwić mu walkę pod koszem.
Bardzo dobrze jest przygotowany również pod względem motorycznym. Jednak nadal
ma spore problemy z rzutem.
#10 Przemysław Żołnierewicz obrońca 194 cm POL 18 lat (ostatnio GTK
Gdynia – 2Liga)
Przemek jest jednym z czterech
reprezentantów naszego kraju w kategorii U 18, który w tym sezonie zadebiutuje
na parkietach Tauron Basket Ligii. Bez wątpienia tkwią w nim ogromne możliwości
i niezwykły potencjał. W swojej grze bazuje głównie na motoryce. Posiada
znakomity instynkt na atakowanej jak i bronionej tablicy. Zdecydowanie musi popracować
nad rzutem i panowaniem nad piłką. Jednakże przyszłe występy w TBL mogą okazać
się przełomowe, dla rozwoju jego kariery.
#18 Daniel Grujić skrzydłowy 201 cm POL 23 lata (ostatnio GKS
Korsarz Gdańsk – 2Liga)
Cechują go znakomite warunki
fizyczne. Może grać zarówno pod koszem jak i na obwodzie, co sprawia, że jest
niezwykle wszechstronnym zawodnikiem. W przeszłości występował w niższych
klasach rozgrywkowych, ale okazja gry w barwach Asseco jest jego szansą na
dłuższe zaistnienie na wyższym poziomie.
#17 Rafał Stefanik skrzydłowy 197 cm POL 19 lat (SMS Władysławowo –
2Liga)
Jeszcze kilka lat temu uznawany
za jeden z większych talentów w swoim roczniku w naszym kraju. Jednak w znaczy
sposób jego rozwój przystopowały kontuzje. Aktualnie ponownie jest
kontuzjowany. Jeśli opuści go pech może okazać się istotnym elementem układanki
trenera Dedka.
#21 Chris Paredes skrzydłowy 196 cm POL/CAN
Zakontraktowanie tego zawodnika
jest moim zadaniem wielkim nieporozumieniem i im mniej o nim napiszę, tym będzie
lepiej…
Trener: Dawid Dedek SLO (ostatnio Start Gdynia)
Słoweniec od kilku lat był asystentem
w różnych klubach w naszej ekstraklasie, aż do poprzedniego sezonu, kiedy
otrzymał szansę samodzielnej pracy w Starcie Gdynia. Trener Dedek znakomitą
pracą z beniaminkiem TBL zaskarbił sobie wielu fanów. Szczególnie dobrze radził
sobie z młodymi zawodnikami, co sprawia, że zespół Asseco Gdynia jest idealnym dla
niego i dla klubu rozwiązaniem.
środa, 2 października 2013
Akademia Trenera: Zeljko Obradovic
Obradovic jest jednym z moich ulubionych trenerów, którego szczególnie szanuję za pracę w Panathinaikosie Ateny. Gdzie w pewnym momencie wygrywał wszystko, co się dało. Dzięki jego niezwykłym osiągnięciom miał status króla w Atenach. Przed poprzednim sezonem blisko był NBA. Jednak zza oceanem nadal nie doceniają trenerów z Europy. W nadchodzących rozgrywkach ma poprowadzić Fenerbahce Stambuł. W poniższym filmie zajmuje się niezwykle istotnym zagadnieniem jakim w koszykówce jest Pick and Roll. Serdecznie polecam!
wtorek, 1 października 2013
Piżama party w NBA
Liga NBA nigdy nie przestanie
mnie zadziwiać. Jednak, tym razem w ten negatywny sposób. Oglądając wczoraj
tzn. Media Day Los Angeles Clippers doznałem
małego szoku, a mianowicie ekipa z L. A. postanowiła zaprezentować nowe
alternatywne stroje specjalnie przygotowane dla nich przez Adidasa. Nie byłoby
w tym nic dziwnego, gdyby nie przypominały łudząco…piżam.
Adidas od poprzedniego sezonu
lobbują nad koszulkami meczowymi z RĘKAWKAMI. Niestety, ale NBA również się to
podoba. W kilku spotkaniach w poprzednich rozgrywkach wystąpili w takich
strojach zawodnicy Golden State Warriors.
Dla mnie osobiście jest to bezczeszczenie historii koszykówki. Oczywiście rozumiem,
ze tzn. odzież termioaktywana jest niezwykle wygodna i znakomicie spełnia swoją
rolę, ponieważ sam w niej bardzo często trenuję. Jednak rękawki w koszykarskich
koszulkach to zdecydowanie za dużo. W lidze NCAA wielu zawodników grywa w
takich koszulkach, ale są one pod trykotami meczowymi. Niestety przepisy NBA
zabraniają uczestniczyć w odzieży, która wychodzi poza strój (nie licząc
frotek, ściągaczy itp.). Jeśli najlepsza liga na świecie chce być tak
nowoczesna, to dlaczego po prostu nie zmienią tego zakazu?
Koszulki bez rękawków zostały przyjęte
kilkanaście lat temu nie bez powodu. Ponieważ owe rękawki mogą krępować ruchy,
chociażby podczas oddawania rzutu. Moim zdaniem jest to zdecydowane lekceważenie
wieloletniej historii. Wyobrażacie sobie w owej koszulce chociażby SHAQ’a? Po
pierwsze, czy w następującą koszulkę by się zmieścił? Natomiast po drugie, czy
nie musiałby jej zmienić po kilku wsadach, ponieważ zostałyby po niej same
strzępy?
Spójrzmy na inne dyscypliny.
Wyobrażacie sobie np. piłkarski Real Madryt w koszulkach bez rękawków? Myślę,
że nie tylko Cristiano Ronaldo by się oburzył, ale i cały piłkarski świat.
Tymczasem środowisko koszykarskie średnio się tym przejmuje.
![]() |
| Marcin Gortat i jego Suns, również będą mieli przyjemność w nich grać. |
Wydaje mi się, że Adidas i NBA
posunęły się zbyt daleko. Mam nadzieję, że zbiegiem kolejny miesięcy z tej decyzji
się wycofają. Ciekawe jak na taki pomysł zapatrują się legendy NBA jak: Bill Russell, Magic Johnson, czy Lary Bird?
![]() |
| Wilt Chamberlain i Bill Russell |
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

































