poniedziałek, 7 marca 2016

Warto inwestować w sponsoring sportowy!



Według badania „Sponsoring Monitoring” realizowanego przez ARC Rynek i Opinia, co czwarty Polak przyznaje, że fakt, iż dana firma jest aktywna na rynku sportowym, może skłonić go do zakupu produktu czy usługi tej firmy.

Z badania wynika, że sponsoring sportowy najlepiej działa na grupę wiekową pomiędzy 25 a 34 rokiem życia. Aczkolwiek nie małym zaskoczeniem jest wysoki, bo aż 31% wynik grupy wiekowej pomiędzy 60 a 64 rokiem życia.



Oczywiście jak można było się spodziewać firmy inwestujące w sponsoring sportowy dużo bardziej przyciągają do siebie mężczyzn (34%). Chociaż kobiety równie chętnie sięgają po marki związane ze sportem.


Natomiast jeśli chodzi o dyscypliny sportowe, to ponownie najbardziej rozpoznawali są sponsorzy związani z piłką nożną. Niemal połowa respondentów twierdzi, że wie, jakie firmy sponsorują imprezy i wydarzenia sportowe związane z piłką nożną (49%). Czołową firmą w tej kategorii od lat jest T-Mobile. Bardzo wysoki wynik zanotowały także firmy angażujące swoje środki finansowe w siatkówkę. Kolejny raz prym w tej kategorii wiedzie Plus, który od kilku lat jest oficjalnym sponsorem Polskiej Reprezentacji oraz ekstraklasy siatkarzy (Plusliga).




Niestety koszykówka wiąż mocno odstaje na tle innych dyscyplin. W 2015 roku dużo większą popularnością cieszyły się takie dyscypliny sportowe jak: skoki narciarskie, siatkówka, piłka nożna, piłka ręczna, lekkoatletyka czy narciarstwo biegowe. Z drugiej strony jednak wyniki tego badania pokazują, że potencjał tego sportu w Polsce nadal nie jest wykorzystany w 100% i nie jest jeszcze za późno, by to zmienić na korzyść koszykówki.



Najaktywniejsi sponsorzy w poszczególnych branżach:

Banki: PKO Bank Polski (33%), ING Bank Śląski (26%), Pekao SA (a20%)
Ubezpieczenia: PZU (57%), ING (30%), Allianz (23%)
Branża motoryzacyjna: Orlen (63%), Grupa Lotos (44%), Shell (29%)
Branża telekomunikacyjna: Orange (58%), T-Mobile (54%), Plus (47%)
Branża napojów bezalkoholowych: Coca Cola (63%), Red Bull (58%), Pepsi (45%)
Branża piwowarska: Tyskie (46%), Heineken (40%), Żywiec (40%)
Branża energetyczna: Tauron (50%), PGE (40%), PGNiG (47%)
Branża odzieżowa: Adidas (69%), Nike (59%), Reebok (46%)

O badaniu

Sponsoring monitor” to badanie na temat sponsoringu w sporcie i kulturze. Realizowane jest przez ARC Rynek i Opinia od kilkunastu lat i pozwala na obserwowanie trendów w powyższych obszarach.

W 2015 r. zastosowano miks metod ilościowych: wywiadów telefonicznych (CATI) oraz internetowych (CAWI) z wykorzystaniem ogólnopolskiego panelu ARC Rynek i Opinia – ePanel.pl.
Zrealizowanych zostało 1520 wywiadów CATI oraz 3756 wywiadów CAWI.


Struktura próby w obu badaniach odzwierciedla strukturę populacji Polski według płci, wieku, województwa, wykształcenia oraz wielkości miejscowości zamieszkania.


Żródło: ARC Rynek i Opinia

środa, 2 marca 2016

Leonardo DiCaprio wybił się na filmie o koszykówce!



88. ceremonia wręczenia nagród przez Amerykańską Akademie Sztuki i Kultury Filmowej w końcu okazała się szczęśliwa dla Leonardo DiCaprio, który sięgnął po Oscara za najlepszą rolę pierwszoplanową za film pt. „Zjawa”. 

Na tą najcenniejszą nagrodę w środowisku filmowym DiCaprio musiał czekać 22 lata! Pierwszą nominację  urodzony w Los Angeles  aktor dostał w 1993 roku za rolę drugoplanową w filmie pt. „Co gryzie Gilberta Grape’a”. Wtedy sama nominacja dla tego młodzieniaszka była ogromną niespodzianką w środowisku filmowy. Ale późniejsze wyróżnienia za rolę już pierwszoplanowe w: „Aviator”, „Krwawy Diament” i „Wilk z Wall Street” nikogo nie dziwiły. Większym zaskoczeniem były jego przegrane.

DiCaprio w swojej ponad 30-letniej karierze filmowej ma na swoim koncie wiele wybitnych kreacji. Po za wcześniej wspomnianymi arcydziełami widzowie mogą go pamiętać m.in. z takich znakomitych filmów jak: „Romeo i Julia”, „Titanic”, „Człowiek w żelaznej masce”, „Niebiańska plaża”, „Gangi Nowego Jorku”, „Złap mnie,  jeśli potrafisz”, „Infiltracja”, „Incepcja”, „Wyspa Tajemnic”, „Django”. Ale przy jego bogatej filmografii rzadko się wspomina film, który miał kluczowy wpływ na rozwój i sukces 41-letniego aktora.

Przetrwać w Nowym Jorku” – to film inspirowany prawdziwą historią wybitnego pisarza, Jima Carrolla. W rolę młodego i zagubionego chłopaka wciela się nie kto inny, jak Leonardo DiCaprio. Wówczas 20-letni DiCaprio stanął przed arcytrudnym wyzwaniem aktorskim, z którym poradził sobie perfekcyjnie. Nieznany szerszej publiczności aktor (chociaż już po nominacji za „Co gryzie Gilberta Grape’a”) idealnie odnalazł się w roli młodego Carrolla.  

Film ukazuje ciemną stronę nowojorskich ulic lat 60. ubiegłego stulecia oczami 17-letniego Jim Carroll (Leonardo DiCaprio). Główny bohater dorasta w biedzie, a jedyną jego odskocznią od rzeczywistości okazuje się koszykówka. U boku swoich wiernych przyjaciół Jimmy spędza godziny na lokalnych boiskach oraz szkolnej sali gimnastycznej. Niestety, ale z biegiem lat młodym chłopakom coraz trudniej jest się oprzeć od pokus ciemnej części Nowego Jorku. Główny bohater popada w pierwsze problemy z prawem. Zaczyna regularnie zażywać narkotyki oraz spożywać alkohol. Taki styl życia sprawia, że koszykówka i szkoła zaczyna schodzić na dalszy plan. Natomiast młody Carroll wspólnie ze swoimi przyjaciółmi zaczyna się staczać na samo dno nowojorskich slumsów.


Z kłopotów i nałogów młodego chłopaka stara się wyciągnąć czarnoskóry mężczyzna, który pewnego dnia za narkotyzowanego Carrolla przygarnia do swojego domu. Reggie’ago (Ernie Hudson) i młodego bohatera filmu łączą dwa kluczowe aspekty – koszykówka oraz uzależnienie od narkotyków.

 Jednak czy Jim Carroll skorzysta z pomocy? I uratuje swoje życie? Sami zobaczcie, bo naprawdę warto! 


U boku - znakomitego w tej roli - Leonarda DiCaprio występują również inne wschodzące gwiazdy kina jak: Mark Wahlberg, Juliette Lewis, Michael Rapaport, James Modio. Ale tak naprawdę wszystkich ich swoim ogromnym talentem aktorskim przyćmiewa DiCaprio, co jest chyba idealnym dowodem na to, że pierwszy Oscar w wieku 41 lat to zdecydowanie za późno jak na tak wielką postać światowego kina.

         


niedziela, 28 lutego 2016

Asseco Gdynia mistrzem Polski do lat 20!

Koszykarze Asseco Gdynia ze złotym medalem mistrzostw Polski do lat 20 mężczyzn. W finale podopieczni Sebastjana Krašoveca i Arkadiusza Korka pokonali gospodarza turnieju finałowego Exact Systems Śląsk Wrocław. Trzecie miejsce wywalczyło WKK Wrocław.

Obaj finaliści wygrali swoje strefy, zdominowali też zmagania w turniejach ćwierćfinałowych. Pierwszy raz w tym sezonie w oficjalnym meczu spotkały się w piątek na zakończenie zmagań grupowych. Wówczas wrocławianie zanotowali pewne zwycięstwo, ogrywając trójmiejską ekipę aż 83:49. Z tamtej porażki Asseco wyciągnęło jednak wnioski.

W pierwszym starciu gdynianie trafili tylko co czwarty rzut z gry, a w ich grze dużo było zagrań indywidualnych. W finale to Exact Systems Śląsk zagrał na podobnej skuteczności.
Podobnie jak w pierwszym meczu w ataku gospodarzy nieźle radził sobie Mateusz Stawiak (17 pkt, 3 bloki i 3 zbiórki), ale tym razem zabrakło wsparcia ze strony kolegów.


MVP turnieju:

Marcin Wieluński (Asseco Gdynia)

Pierwsza piątka:

Marcel Ponitka (SKM Zastal Zielona Góra)
Michał Kołodziej (Asseco Gdynia)
Maciej Krakowczyk (Exact Systems Śląsk Wrocław)
Jakub Musiał (Exact Systems Śląsk Wrocław)
Szymon Kiwilsza (WKK Wrocław)


Kolejność końcowa:

1. Asseco Gdynia
2. Exact Systems Śląsk Wrocław
3. WKK Wrocław
4. SKM Zastal Zielona Góra
5. Biofarm Basket Junior Poznań
6. Trefl Sopot SA
7. Novum/Astoria Bydgoszcz
8. MKS Dąbrowa Górnicza


Źródło: PZKosz.pl, informacja prasowa 

piątek, 26 lutego 2016

Podsumowanie pierwszych dwóch dni MP U20 - GRUPA B



W przeciwieństwie do grupy A w grupie B po dwóch dniach rywalizacji walka o awans wciąż trwa. Największe szanse na awans do fazy medalowej ma ekipa WKK Wrocław, która jeszcze nie przegrała na tym turnieju. Jednak w ostatnim meczu fazy grupowej musi uważać na zespół Biofarmu Basket Poznań, który będzie starał się wyrwać im awans. W korzystnej sytuacji jest również SKM Zastal Zielona Góra. Podopiecznym Arkadiusza Miłoszewskiego do awansu wystarczy zwycięstwo nad drużyną Novum/Astoria Bydgoszcz.


Grupa B



WKK Wrocław

Drużyna WKK nie miała większych problemów z pokonaniem swoich dwóch pierwszych przeciwników. Chociaż w dniu wczorajszym w pierwszej połowie sporo krwi napsuł im zespół z Bydgoszczy, który zanotował świetną pierwszą kwartę. Mimo to podopieczni duetu trenerskiego: Sebastian Potoczny – Tomasz Niedbalski z obu spotkań wyszli zwycięsko. A to głównie za sprawą rewelacyjnej defensywy. W meczu z Asorią/Novum gracze z Wrocławia wymusili aż 22 straty przeciwnika i zanotowali 16 przechwytów.

Czołowymi zawodnikami na tym turnieju w ekipie WKK są podkoszowi. Dominik Rutkowski ze średnią 23,0 jest najlepszym strzelcem. Natomiast Szymon Kiwilsza ze średnią 12,5 najlepszym zbierającym.

SKM Zastal Zielona

Po nie najlepszym starcie i przegranej z WKK Wrocław 67:81 w meczu o „życie” Zastal pokonał Biofarm Basket Poznań 67:57. Do tego niezwykle cennego zwycięstwa ekipę z Winnego Grodu poprowadzili: Kamil Zywert, Marcel Ponitka, Jakub Der i Kacper Tarczyk, którzy zdobyli łącznie aż 61 punktów. Dzięki znakomitej grze swoich podstawowych zawodników Zastal zachował szansę na awans do półfinału. Jednak, czy drużyna Arkadiusza Miłoszewskiego wytrzyma trudy turnieju grając tak okrojonym składem?

Biofarm Basket Poznań

Drużyna Biofarmu Basketu Poznań podbudowana zeszłorocznym sukcesem, przybyła do Wrocławia ze sporymi nadziejami na ponowny awans do fazy pucharowej. Tym bardziej, że w swoich szeregach posiadają zawodników, którzy mają już za sobą debiut na zapleczu ekstraklasy, czy nawet na parkietach Tauron Basket Ligi. Niestety, ale sytuację ekipie z Wielkopolski mocno skomplikowało wczorajsze niepowodzenie w meczu z Zastalem i teraz na awans do półfinału będzie bardzo ciężko.

Największym rozczarowaniem w zespole Basketu są zawodnicy, którzy przed rokiem stanowili o sile zespołu. Występujący na co dzień w PGE Turowie Zgorzelec, Michał Marek w ofensywie – z niezrozumiałych powodów – nie potrafi wykorzystać swoich znakomitych warunków fizycznych. Natomiast rozgrywający – Patryk Stankowski notuje fatalny turniej (9 strat, 2/17 z gry w dwóch meczach). Bez jego lepszej gry Basket nie ma żadnych szans na zwycięstwo nad WKK Wrocław.

Novum / Astoria Bydgoszcz

Zespoł z Bydgoszczy ma bardzo podobne problemy, co drużyna MKS-u Dąbrowa Górnicza w grupie A. Głębia składu – to aspekt, który jest bardzo istotny w tego typu turniejach. Niestety, ale w drużynie Novum/Astori tego brakuje. Chociaż początkowo wydawało się, że są bardzo dobrze przygotowani do tego turnieju. Rzeczywistość jednak okazała się inna. Tak jak można było się spodziewać wyróżniającymi się zawodnikami w ekipie z Bydgoszczy są Karol Kutta oraz Mateusz Fatz. I tutaj nie ma żadnego zaskoczenia. Sporą niespodzianką jest za to słaba forma Mikołaja Ratajczaka, czy Piotra Łucki. Już nie wspominając o graczach rezerwowych. Taka sytuacja musiała znaleźć odzwierciedlenie na wynikach Novum/Astori.

24.02.2016

Biofarm Basket Junior Poznań - Novum/Astoria Bydgoszcz 66:54 (23:14, 16:15, 17:15, 10:10)

Biofarm: Frąckowiak 15, Marek 15, Kurpisz 13 (11 zb.), Ryżek 12, Gruszczyński 5, Leszczyński 2, Simon 2, Stankowski 2.

N/Astoria: Fatz 17 (18 zb.), Kutta 12, Łucka 9, Ratajczak 9, Derda 3, Kondraciuk 2, Wardziński 2, Łapiński 0, Senski 0, Wenderski 0.

WKK Wrocław - SKM Zastal Zielona Góra 81:67 (29:13, 17:16, 25:20, 10:18)

WKK: Rutkowski 22, Kapa 19, Kiwilsza 10 (16 zb.), Kobel 9, Gawlina 5, Jędrzejewski 5, Wilk 5, Jodłowski 4, Ścibisz 2.

Zastal: Ponitka 17, Der 16, Szymański 10, Zywert 6, Traczyk 5, Mąkowski 4, Mołek 4, Pogoda 3, Ostrowski 2, Kalka 0, Polewiak 0.

25.02.2016

SKM Zastal Zielona Góra - Biofarm Basket Junior Poznań 67:57 (12:8, 14:19, 19:17, 22:13)

Zastal: Traczyk 19, Zywert 15, Der 14, Ponitka 13, Szymański 6, Bednarczyk 0, Kalka 0, Mąkowski 0, Pogoda 0, Polewiak 0.

Biofarm: Frąckowiak 12, Ryżek 11, Kurpisz 8 (15 zb.), Leszczyński 8, Simon 6, Marek 5 (13 zb.), Stankowski 4, Gruszczyński 3, Tomaszewski 0.

Novum/Astoria Bydgoszcz - WKK Wrocław 57:80 (19:14, 11:18, 15:18, 12:30)

N/Astoria: Fatz 17, Kutta 13, Łucka 10, Wenderski 6, Derda 5, Jędrzejczak 3, Ratajczak 3, Czyżnikiewicz 0, Kondraciuk 0, Łapiński 0, Senski 0, Wardziński 0.

WKK: Kiwilsza 23, Rutkowski 22, Kapa 13, Gawlina 5, Jędrzejewski 5, Jodłowski 4, Kobel 4, Ścibisz 4, Fiedukiewicz 0, Kruczała 0, Wilk 0.



Zobacz także:


Podsumowanie pierwszych dwóch dni MP U20 - GRUPA A



Po dwóch dniach rywalizacji w legendarnej hali Kosynierka pewne awansu do półfinału są już zespoły WKS Śląsk Wrocław oraz Asseco Gdynia, które nie odniosły jeszcze porażki i pewnie pokonały swoich dotychczasowych przeciwników. Wiadomo już natomiast, że tytułu wywalczonego przed rokiem w Gdyni nie obroni drużyna Trefla Sopot, która przegrała swoje dwa pierwsze spotkania.

Grupa A

Asseco Gdynia

Wicemistrzowie sprzed roku nie mieli większych problemów z zapewnieniem sobie awansu do półfinału. Gdynianie pewnie pokonali odpowiednio MKS Dąbrowę Górniczą 94:66 oraz Trefl Sopot 76:62. Zespół praktycznie budowany od podstaw w pierwszych dwóch dniach imponował głębią składu oraz bardzo dobrą defensywą. Zawodnicy występujący na co dzień na parkietach drugiej ligi udowodnili, że przez te kilka miesięcy wspólnie z trenerem, Sebastjanem Krašovecem stworzyli bardzo silny kolektyw.

Dotychczas największy wpływ na grę gdynian miał tercet: Marcin Wieluński – Bartosz Jankowski – Jędrzej Szymański. Jeśli oni grają na swoim poziomie, to Asseco rzadko przegrywa. Kluczowymi postaciami są także Karol Majchrzak oraz Michał Kołodziej, czyli nieliczni zawodnicy, którzy pozostali w kadrze Asseco. Olbrzymim zaskoczeniem natomiast jest rewelacyjna forma Mateusza Itricha, który – ja na razie – rozgrywa swój turniej życia.

WKS Śląsk Wrocław

Gospodarze nie zwiedli swoich kibiców i błyskawicznie zameldowali się półfinale. Kluczowym pojedynkiem dla Trójkolorowych był pierwszy mecz turnieju, kiedy to pokonali obrońców tytułu – Trefl Sopot 70:60. Świetnie w tamtym pojedynku zaprezentował się Mateusz Stawiak, który zanotował 22 punkty. Jednak tak naprawdę na największe słowa uznania - po dwóch dniach rywalizacji - zasłużył Jakub Musiał. 17-letni obwodowy zdobył w tym turnieju łącznie już 40 punktów i wyrasta na prawdziwego lidera Śląska. Przyzwoity turniej notuje również Wojciech Jakubiak, chociaż po nim można było się spodziewać trochę więcej.

Trefl Sopot

Obrońcy tytułu to zdecydowanie największe rozczarowanie pierwszych dwóch dni rywalizacji. Zeszłoroczni mistrzowie przybyli do Wrocławia bez swoich największych gwiazd. MVP poprzednich mistrzostw – Grzegorz Kulka nie dostał zgody od klubu na udział w imprezie. Natomiast Artur Włodarczyk w połowie sezonu został wypożyczony do pierwszoligowego GTK Gliwice. Pod ich nieobecność liderami zespołu mieli zostać Paweł Krefft oraz Michał Kolenda. Ale obaj średnio wywiązali się zdania im powierzonego. Krefft zawiódł w meczu ze Śląskiem (7 punktów), zaś Kolenda z Asseco (4 punkty). Za to swoją szansę w rotacji trenera Janusza Kociołka wykorzystał 16-letni Łukasz Kolenda, który z dorobkiem 26 punktów jest najlepszym strzelcem ekipy z Trójmiasta.

MKS Dąbrowa Górnicza

Dwa pierwsze spotkania brutalnie zweryfikowały szanse MKS-u na tych mistrzostwach. Zespół trenera Rafała Knapa wydaje się być najsłabszym ogniwem całego turnieju, a ich dwie wysokie porażki nie były wcale przypadkowe. Głównym powodem niepowodzenia drużyny z Dąbrowy Górniczej jest głębia składu, a raczej jej brak. Podstawowi zawodnicy jak: Mateusz Szczepiński, Jakub Wantuch czy Aleksander Załucki nie mają odpowiedniego wsparcia ze strony swoich kolegów z drużyny i to jest głównym powodem słabych wyników MKS-u na tym turnieju.

24.02.2016

Asseco Gdynia - MKS Dąbrowa Górnicza 94:66 (28:13, 23:21, 14:17, 29:15)

Asseco: Itrich 18 (12 zb.), Jankowski 12, Kołodziej 11, Majchrzak 11, Frąckiewicz 10 (14 zb.), Wieluński 10, Szymański 9, Kamiński 8, Jęczmień 3, Bednarczyk 2, Nowaczek 0, Szulc 0.

MKS: Szczypiński 20, Wantuch 14, Skiba 10, Załucki 10, Piszczatowski 4, Rajczak 4, Boryka 2, Lewiński 2, Glaeske 0, Kępa 0, Niemyjski 0, Niespor 0.

Ślask Wrocław - Trefl Sopot 70:60 (17:14, 11:19, 19:16, 23:11)

Śląsk: Stawiak 22, Musiał 11, Bożenko 9, Sanny 9, Jakubiak 5, Pruefer 5, Krakowczyk 4 (12 zb.), Wysocki 3, Wilczek 2, Muskała 0.

Trefl: M. Kolenda 14, Szczepanik 12 (16 zb.), Ł. Kolenda 7, Krefft 7, Karwowski 6 (12 zb.), Majewski 5, Ciesielski 4, Janowski 3, Grzesiowski 2, Dylicki 0.

25.02.2016

Trefl Sopot - Asseco Gdynia 62:76 (20:19, 12:27, 12:12, 18:18)

Trefl: Ł. Kolenda 19, Krefft 16, Majewski 10, Dylicki 4, M. Kolenda 4, Szczepanik 4 (13 zb.), Ciesielski 3, Karwowski 2, Grzesiowski 0, Jakubek 0, Jankowski 0, Putra 0.

Asseco: Majchrzak 14, Itrich 12, Wieluński 11, Jankowski 9, Frąckiewicz 8 (14 zb.), Kołodziej 8, Szymański 8 (10 zb.), Kamiński 6, Nowaczek 0.

MKS Dąbrowa Górnicza - Śląsk Wrocław 80:93 (13:22, 21:19, 32:30, 14:22)

MKS: Szczypiński 24, Wantuch 18, Załucki 16, Piszczatowski 11, Boryka 4, Niespor 3, Niemyjski 2, Skiba 2, Koćma 0, Lewiński 0.

Śląsk: Musiał 29, Jakubiak 15, Bortliczek 8, Krakowczyk 8 (11 zb.), Sanny 8, Stawiak 7, Pruefer 6, Bożenko 4, Wilczek 4, Wysocki 4 (10 zb.).

Zobacz także:






piątek, 19 lutego 2016

Nudne NBA Trade Deadline 2016



Miały być wielkie transfery i wielkie nazwiska, a skończyło się na transferach, które i tak musiały dojść do skutku. Czyli niczym wielkim tegoroczny NBA Trade Deadline nie zaskoczył sympatyków koszykówki. A o to małe podsumowanie ostatnich dni.

16 luty

ORLANDO MAGIC – DETROIT PISTONS
Tobias Harris – Brandon Jennings, Ersan Ilyasova

Jedno z nielicznych zaskoczeń ostatnich dni rynku transferowego. Detroit Pistons zamiast Markeffa Morrisa z Phoenix Suns pozyskują Tobias Harris z Orlando Magic. Stan Van Gundy tym samym pozbywa się niechcianego Brandonna Jenningsa i Turka, Ersana Ilyasove. Magic zyskują kolejnego rozgrywającego oraz bardzo solidnego silnego skrzydłowego.

17 luty

CHARLOTTE HORNETS – MEMPHIS GRIZZLIES – MIAMI HEAT
P.J. Hairston, Brian Roberts – Courtney Lee – Chris Andersen

Charlotte Hornets pozyskują bardzo solidnego rzucającego obrońcę – Courtney'a Lee. Memphis Grizzlies – jak można było się spodziewać – transferują Lee i w zamian za niego zyskują wybory w drafcie, P.J. Hairstona oraz Chrisa Andersena. Natomiast Miami Heat robią miejsce w budżecie na nowy, większy kontrakt Hassana Whiteside'a i pozyskują Briana Robertsa, którego kilka godzin później zwalniają.

18 luty

HOUSTON ROCKETS – DETROIT PISTONS
Donatas Motiejunas, Marcus Thornton – Joel Anthony

Houston Rockets robią czystki i pozbywają się zbędnych kontraktów Motiejunasa oraz Thorntona i pozyskują – tak naprawdę tylko – pierwszą rundę tegorocznego draftu od Pistons, bo Anthony kilka godzin później ląduje w Sixers.

WASHINGTON WIZARDS – PHOENIX SUNS
Markieff Morris – DeJuan Blair, Kirk Humphries

Wizards korzystają z wyprzedaży i promocji w Suns i pozyskują bardzo dobrego skrzydłowego, jakim bez wątpienia jest Markieff Morris. W zamian oddają DeJuana Blaira, Kirka Humphiresa oraz pierwszą rundę draftu 2016. Niewiele, jak za gracza, który może pomóc im się dostać do fazy Playoffs.

OKLAHOMA CITY THUNDER – DETROIT PISTONS
D.J. Augustin, Steve Novak – Randy Foye

Thunder w końcu pozyskują solidnego strzelca na pozycję rzucającego obrońcy – Randy Foye'a. Natomiast Pistons wypełniają lukę po Janningsie bardzo solidnym zmiennikiem na pozycji rozgrywającego.

MIAMI HEAT – PORTLAND TRAIL BLAZERS
Brian Roberts – wybór w drafcie

Heat robią miejsce w budżecie i z drugą rundę w tegorocznym drafcie wysyłają do Blazers Briana Robertsa. Bardzo dobry ruch obu stron.

ATLANTA HAWKS – UTAH JAZZ
Shelvin Mack – wybór w drafcie

Jazz w końcu pozyskują rozgrywającego, ale chyba nie takiego jakiego chcieli. Shelvin Mack na pewno nie jest zawodnikiem jakiego szukali Jazz na tegorocznym rynku transferowym. Jest to raczej opcja mocno rezerwowa. Hawks za to za wybór w drugiej rundzie draftu pozbywają się gracza, który był dalekim rezerwowym.

CLEVELAND CAVALIERS – ORLANDO MAGIC – PORTLAND TRAIL BLAZERS
Anderson Varejao, Jared Cunningham, – Channing Frye – wybór w drafcie

Cavaliers od kilku tygodni szukali silnego skrzydłowego bardzo dobrze rzucającego z dystansu. Celem był Jared Dudley z Wizards lub Ryan Anderson z Pelicans. Ostatecznie przyszedł Channing Frye. Gracz o podobnej charakterystyce, ale notujący znacznie gorszy sezon niż pozostała dwójka. Magic otrzymują w zamian Jareda Cunninghama oraz wybór w drugiej rundzie draftu, Natomiast Blazers korzystają z kolejnej okazji i pozyskują bardzo solidnego centra, Andersona Varejao.

LOS ANGELES CLIPPERS – MEMPHIS GRIZZLIES
Lance Stephenson – Jeff Green

Clippers pozbywają się chimerycznego i tragicznie broniącego Lance'a Stephensona pozyskując w zamian dużo lepszą opcję obwodową, czyli Jeffa Greena. Zaś Grizzlies wykonują swój plan minimum na ostatnie dni rynku transferowego i poza Lee transferują również Greena.

CHICAGO BULLS – ATLANTA HAWKS
Kirk Hinrich – wybór w drafcie

Hawks uzupełniają swoja lukę na pozycji rozgrywającego bardzo doświadczonym Hinrichem. Natomiast Bulls tylko za wybór w drugiej rundzie draftu tracą bardzo solidnego zmiennika.




--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zobacz także: 



poniedziałek, 15 lutego 2016

Rekordy, rekordami, ale kiedy zaczną bronić?!



65. NBA All-Star Weekend już za nami. Trzy dni fantastycznej koszykówki tradycyjnie zwieńczone Meczem Gwiazd, który w mojej opinii jednak trochę rozczarował. Może po prostu jak wielu sympatyków koszykówki byłem jeszcze w eforii po sobotnich konkursach i najzwyczajniej w świecie miałem za duże wymagania? Nie wiem.

Jednakże jak się dłużej nad tym zastanawiam, to nabiera to coraz większego sensu. Ponieważ sięgając pamięcią wstecz, trudno mi sobie przypomnieć All-Star Game, w którym naprawdę była zacięta rywalizacji i twarda obrona przez całe 48 minut gry. Ale to wcale nie znaczy, że w tym roku, w Toronto musiało być podobnie jak w poprzednich latach.

Niestety, ale było jak zawsze. W moim odczuciu nawet gorzej niż w ostatnich trzech/czterech latach. Oczywiście samo NBA, jako organizacja nie zawiodła. Tradycyjnie przygotowanie całej imprezy było perfekcyjne – oprawa muzyczna, oprawa graficzna, atrakcje w przerwach meczów, czy chociażby samo pożegnanie Kobe Bryanta. Wszystkie te aspekty i wiele innych były na najwyższym światowym poziomie. Lecz sam mecz wypadł dość słabo. Pokusiłbym się nawet o opinię, że tych najbardziej wymagających kibiców mógł rozczarować.

Mnie osobiście nie do końca rozczarował, ale trochę się zawiodłem, bo po dwóch fantastycznych dniach liczyłem na coś wielkiego, coś co będzie idealnym zwieńczeniem, a zarazem podsumowaniem tego wyjątkowego weekendu. Nie miałem wielkich oczekiwań typu – Kobe Bryant rzucający 50 punktów, Lebron James z imponującym triple-double, czy Stephen Curry trafiający 20 „trójek”. Nie! Chciałem po prostu widzieć nie tylko zabawę i efektowne akcje, ale również zaangażowanie. I tego chyba mi najbardziej zabrakło. Oczywiście była to noc rekordów, takich jak:
  • ilość punktów w spotkaniu – 369
  • ilość punktów jednej drużyny – 196 drużyna Zachódu
  • celne rzuty trzypunktowe – 31 drużyna Zachód
  • ilość punktów w jednej połowie – 187
  • ilość punktów jednej drużyny w jednej połowie – 104 drużyna Zachód, druga połowa
  • ilość punktów w jednej kwarcie – 53 drużyna Zachód, trzecia kwarta
Jednak z czego te rekordy tak naprawdę wynikają? Z zupełnego braku defensywy i bieganiny od kosza do kosza, która nawet dla największego fanatyka tego sportu w pewnym momencie staje się nużąca. Sam kilka razy łapałem się na tym, że zwiewam, co chyba nie powinno się zdarzać osobie, która notorycznie spędza nocki z NBA i jest wręcz uzależniona od tej dyscypliny.

Możliwe, że się zwyczajnie po ludzku czepiam i zbyt wiele wymagam od tych zawodników. Ale w mojej opinii był to kolejny zwykły All-Star Game. Może z małym wyjątkiem, bo ostatni Kobe Bryanta. Jednakże poza tym faktem nie zapadnie mi on jakoś szczególnie w pamięci, tak jak chociażby sobotni konkurs Wsadów.





 

MVP: Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder)






----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZOBACZ TAKŻE:

niedziela, 14 lutego 2016

O tej nocy będziecie opowiadać wnukom!



Tegoroczne konkursy to absolutne szaleństwo, co naprawdę trudno opisać. To po prostu trzeba zobaczyć, więc dziś wyjątkowo nie będę was zanudzał długimi i żmudnymi opisami. Wszystko znajdziecie w dalszej części wpisu.


Z dziennikarskiego obowiązku tylko dodam, że w Skill Challange niespodziewanie triumfował podkoszowy Karl-Anthony Towns, który w finale pokonał Isaiah Thomas. W konkursie Three-Point Contests po niesamowitej walce w Klay Thompson pokonał Stephena Curry oraz młodzieńca, Devina Bookera. Natomiast konkurs Slam Dunk to już absolutne szaleństwo. Seria 50-ątek, dwie dogrywki i kosmiczny pojedynek Zacha LaVine’a z Aaronem Gordonem. Jak dla mnie obaj są zwycięzcami, bo ja osobiście takiego konkursu wsadów nie widziałem odkąd piszę o koszykówce.   






I pozostałe konkursy:


sobota, 13 lutego 2016

Udany rewanż USA nad przedstawicielami Reszty Świata



Drużyna Stanów Zjednoczonych udanie zrewanżowała się ekipie Reszty Świata za zeszłoroczną porażkę i pokonała swoich rywali w pierwszym dniu NBA All-Star Weekend 157:154.

Jak co roku Weekend Gwiazd NBA otworzył pojedynek młodych talentów. Naprzeciw siebie stanęły zespoły Stanów Zjednoczonych oraz Reszty Świata, w których występowali najlepsi debiutanci oraz drugoroczniacy obecnego sezonu. Spotkanie było prowadzone w niezwykle szybki oraz efektowny sposób i na pewno nie rozczarowało żadnego koszykarskiego fana.

Podrażnieni zeszłorocznym niepowodzeniem reprezentanci USA od samego początku chcieli zaznaczyć swoją przewagę nad rywalem. Jednak nie mniej utalentowani obcokrajowcy dobrze im się sprzeciwiali, wychodząc nawet na ośmiopunktowe prowadzenie. Lecz z czasem coraz większą przewagę zaczęli uzyskiwać Amerykanie, którzy po 20 minutach rywalizacji prowadzili 88:79.

Po przerwie ponownie uaktywnili się podopieczni Ettore Messiny niwelując stratę  do ledwie jednego punktu (90:89). Jednakże wtedy sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Zach LaVine, którego bardzo dobrze wspierali strzelcy: Jordan Clarkson oraz Devin Booker. Zawodnik Minnesoty Timberwolvers w drugiej połowie był wręcz nie do zatrzymania. Rządny rewanżu na swoim koledze z zespołu – Andrew Wigginsie ostatecznie poprowadził USA do triumfu. W samej końcówce losy pojedynku starali się jeszcze zmienić gracze spoza USA, ale przewaga ich rywali była zbyt wysoka i w rezultacie musieli przełknąć gorycz porażki.

Nagroda MVP spotkania – podobnie jak przed rokiem – powędrowała do zawodnika na co dzień występującego w drużynie Minnesoty Timberwolvers. Zach LaVine, bo o nim oczywiście mowa zapisał na swoim koncie 30 punktów, siedem zbiórek, cztery asysty i przechwyt.


W zwycięskim zespole świetnie zaprezentował się także Jordan Clarkson, który miał 25 punktów, pięć zbiórek, pięć asyst i cztery przechwyty. Natomiast w szeregach debiutantów najwięcej punktów zdobyli: Devin Booker oraz D’Angelo Russell, którzy zdobyli odpowiednio 23 i 22 punkty.

Po stronie przegranej szczególnie wyróżniali się zawodnicy, którzy dopiero debiutują na parkietach NBA. Emmanuel Mudiay miał imponujące double-double w postaci 30 punktów i 10 asyst. W niecałe 28 minut spędzonych na parkiecie 30 punktów na swoim koncie zapisał Łotysz, Kristaps Porzingis. Natomiast Chorwat, Mario Hezonja wchodząc z ławki zanotował 19 punktów, 10 zbiórek i siedem asyst. Zaś zeszłoroczny MVP meczu Rising Stars – Kanadyjczyk, Andrew Wiggins dołożył 29 „oczek”.






piątek, 12 lutego 2016

Zapowiedź najważniejszego koszykarskiego święta



NBA jak każda wielka organizacja ma swoje święto. W tym wypadku jest to tzn. NBA All-Star Weekend, który co roku jest rozgrywany w drugiej połowie lutego. Popularny Weekend Gwiazd to święto absolutnie wyjątkowe, na które sympatycy koszykówki na całym świecie czekają cały rok. Weekend niepowtarzalny, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. My – fanatycy basketu – na te trzy dni wyłączamy telefony, bierzemy wolne z pracy, szkoły czy uczelni i w środku nocy zasiadamy przed największym jak to tylko możliwe telewizorem. No i co... oglądamy? Nie, delektujemy się! Każdym zagraniem, podaniem, rzutem, wsadem, blokiem. Weekend Gwiazd to coś więcej niż zwykła gra w koszykówkę, to niezwykła atmosfera, której NBA zazdrości cały sportowy świat!

Tegoroczny już 65. NBA All Star Weekend – po raz pierwszy – odbędzie się w Toronto, czyli mieście jedynego przedstawiciela NBA spoza Stanów Zjednoczonych. W Kanadzie koszykówka wciąż przegrywa z hokejem, ale w ostatnich kilku latach dzięki NBA zanotowała znaczny wzrost popularności. O czym najlepiej świadczy prawdziwy wysyp graczy młodego pokolenia z tego kraju na parkiety najlepszej ligi na świecie. Kanadyjczycy od dwóch sezonów są drugą nacją w lidzie. W obecnych rozgrywkach w NBA występuje ich aż 11. Ciekawostką jest również fakt, że aktualnie najbardziej międzynarodową drużyną ligi są właśnie Toronto Raptors, którzy w swoim składzie mają aż siedmiu obcokrajowców. Tylko dwóch Kanadyjczyków (Cory Joseph, Anthony Bennett), ale to bardziej wynika ze specyfiki ligi, niż niechęci do rodzimych zawodników.

Oczywiście NBA przy okazji swojego święta przygotowała – jak co roku – całą masę niesamowitych atrakcji.

DZIEŃ PIERWSZY

Pierwszy dzień standardowo będzie należał do młodych talentów, czyli tzn. mecz Rising Stars. Formuła nie uległa zmianie i ponownie naprzeciw siebie staną drużyny Stanów Zjednoczonych oraz Reszty Świata. W ekipie „gospodarzy” wystąpią: Jordan Clarkson (Los Angeles Lakers), Rodney Hood (Utah Jazz), Zach LaVine (Minnesota Timberwolvers), Nerlen Noel (Philadelphia 76ers), Jahlil Okafor (Philadelphia 76ers), Jabari Parker (Milwaukee Bucks), Elfird Payton (Orlando Magic), Russell D'Andelo (Los Angeles Lakers), Marcus Smart (Boston Celtics), Karl-Anthony Towns (Minnesota Timberwolvers). Natomiast honoru Reszty Świata będą bronić: Bojan Bogdanovic (Chorwacja, Brooklyn Nets), Clint Capela (Szwajcaria, Houston Rockets), Mario Hezonja (Chorwacja, Orlando Magic), Trey Lyles (Kanada, Indiana Pacers), Emmanuel Mudiay (Demokratyczna Republika Kongo, Denver Nuggets), Raul Neto (Brazylia, Utah Jazz), Kristaps Porzingis (Łotwa, New York Knicks), Dwight Powell (Kanada, Dallas Mavericks), Andrew Wiggins (Kanada, Minnesota Timberwolvers).

Dla mnie osobiście małym zaskoczeniem jest obecność pierwszego numeru zeszłorocznego draftu – Karl-Anthony Townsa w ekipie USA, skoro ma on już debiut w dorosłej reprezentacji Dominikany. Ale to tylko taka mała dygresja. Mimo wszystko zapowiada się niezwykłe widowisko. Start w nocy z piątku na sobotę o godzinie 3.00 polskiego czasu.

Zeszłoroczne spotkanie:




Prawdziwym fanatykom koszykówki proponuję małą rozgrzewkę i spotkanie pomiędzy USA Celebrity Team, a Canada Celebrity Team. Czyli pojedynek cele-brytów, który co roku oscyluje w masę przezabawnych sytuacji. Początek o 1.00 polskiego czasu.

Etatowy MVP tych wydarzeń – filigranowy, komik, aktor, Kevin Hart już się szykuje na ten pojedynek!




DZIEŃ DRUGI

Drugi dzień to masa wyjątkowych konkursów. Czyli coś dla każdego.

Na początek konkurs umiejętności, czyli tzn. Skills Competition, w którym wystąpią: Patrick Beverley (Houston Rockets), Jordan Clarkson (Los Angeles Lakers), DeMarcus Cousins (Sacramento Kings), Anthony Davis (New Orleans Pelicans), Draymond Green (Golden State Warriors), C.J. McCollum (Portland Trail Blazers), Isaiah Thomas (Boston Celtics), Karl-Anthony Towns (Minnesota Timberwolvers).

Sporym zaskoczeniem jest obecność graczy podkoszowych (Cousins, Davis, Towns), którzy dotychczas unikali tego tupu konkursów. Tytuły będzie bronił natomiast Patrick Beverley.

Zeszłoroczny konkurs:



Następnie konkurs, który będzie miał za zadanie wyłonienie najlepszego strzelca, czyli tzn. Three-Point Contest. Obiektywnie trzeba przyznać, że w tym roku NBA się postarała i do udziału namówiła całą „śmietankę” strzelców dystansowych. Bowiem o tytuł powalczą m.in.: Devin Booker (Phoenix Suns), Chris Bosh (Miami Heat), James Harden (Houston Rockets), Kyle Lowry (Toronto Raptors), Khris Middleton (Milwaukee Bucks), J.J. Redick (Los Angeles Clippers) oraz Klay Thompson (Golden State Warrors). A tytułu wywalczonego przed rokiem będzie bronił nie kto inny jak sam Stephen Curry (Golden State Warriors). Zapowiada się naprawdę bardzo zacięta rywalizacja.

Zeszłoroczny konkurs:




Zwieńczeniem drugiego dnia będzie najstarszy i najbardziej prestiżowy konkurs, czy tzn. Slam Dunk Contest. Z obrońcą tytułu – Zachem LaVinem (Minnesota Timberwolves) o miano najlepszego „Lotnika” w NBA powalczą: Will Barton (Denver Nuggets), Aaron Gordon (Orlando Magic) oraz Andre Drummond (Detroit Pistons). Kibiców zaskoczyła zawłaszcza nominacja dla tego ostatniego, który raczej nie jest znany z efektownych wsadów. Cieszy natomiast obecność Bartona i Gordona, którzy mogą być sporym zagrożeniem dla LaVina.

Zeszłoroczny konkurs:



Początek nocy konkursowej w z soboty na niedzielę o godzinie 1.45 polskiego czasu.

DZIEŃ TRZECI

Dzień trzeci to prawdziwa wizytówka NBA, czyli pojedynek najlepszych tzn. NBA All-Star Game. Prawdziwy mecz gwiazd, który jest rozgrywany nieprzerwanie od 65 lat! W tego typu występowali najwięksi w bogatej historii NBA. W przeszłości byli to m.in.: Magic Johnson, Michael Jordan, Kareem Abdul-Jabbar, Larry Bird, Allen Iverson, Shaquille O'Neal i wielu, wielu innych wybitnych graczy.

Tegoroczny NBA All-Star Game jest wyjątkowy, bo ostatnim dla Kobe Bryanta. Czterokrotny laureat nagrody MVP All-Star Game (2002, 2007, 2009, 2011) wystąpi w tego typu spotkaniu po raz 18, co jest wynikiem absolutnie fenomenalnym.

Po za nim w zespole Zachodu wystąpią: Kevin Durant (Oklahoma City Thunder), Kawhi Leonard (San Antonio Spurs), Stephen Curry (Golden State Warriors), Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder), Draymond Green (Golden State Warriors), James Harden (Houston Rockets), Chris Paul (Los Angeles Clippers), Klay Thompson (Golden State Warriors), Anthony Davis (New Orleans Pelicans), DeMarcus Cousins (Sacramento Kings), LaMarcus Aldridge (San Antonio Spurs). Natomiast zespół poprowadzi Greg Poppovich (San Antonio Spurs)

Zespół Wschodu natomiast będzie się składał z następujących zawodników: Lebron James (Cleveland Cavaliers), Paul George (Indiana Pacers), Carmelo Anthony (New York Knicks), Dwyane Wade (Miami Heat), Kyle Lowry (Toronto Raptors), DeMare DeRozan (Toronto Raptors), Paul Millsap (Atlanta Hawks), Andre Drummond (Detroit Pistons), Chris Bosh (Miami Heat), John Wall (Washington Wizards), Isaiah Thomas (Boston Celtics) i Pau Gasol (Chicago Bulls). Zaś szkoleniowcem Wschodu będzie Tyronn Lue (Cleveland Cavaliers).

Początek tego niezwykłego meczu w nocy z niedzieli na poniedziałek o 1.45 polskiego czasu.

A tak to w skrócie wyglądało przed rokiem:




Zapraszam na bloga w następnych godzinach / dniach. Postaram się opisywać na bieżąco wszystko, co związane z Weekendem Gwiazd NBA 2016. A także do komentowania i dzielenia się swoimi opiniami odnośnie najważniejszego święta NBA.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zobacz także: