wtorek, 23 czerwca 2015

Designerskie zawirowania w NBA

Kilka klubów NBA po niezbyt udanym sezonie, chcąc zatuszować swoje niepowodzenie zdecydowało się na dość drastyczne zmiany. Ten zabieg marketingowy prawdopodobnie ma za zadanie ponowne przyciągnięcie swoich fanów. I jak to w życiu bywa. Jedni świetnie wykonali swoją robotę, zaś drudzy zupełnie spaprali. Jest też trzecia grupa, w której znajdują się „specjaliści” od wizerunku, którzy chyba tak naprawdę nie wiedzieli co chcą osiągnąć...

Ale zacznijmy od tych, którzy rzetelnie wykonali swoją pracę, a jej efekty są wspaniałe. Milwaukee Bucks postanowili wrócić do historii i zaprezentować zupełnie nowy design. Zmieniło się wszystko, logo, stroje no i ta kolorystyka, która wręcz idealnie pasuje do klubu w stanie Wisconsin.


Stare logo nie było złe, ale nowe to zupełnie inna (lepsza) bajka:

Stare Logo





Jednak logo, to był dopiero początek. Oczywiście spora zmiana nastąpiła w wyglądzie strojów, które były inspirowane strojami Bucks w latach 1986-1993. 






Natomiast nowe parkietowe malowanie będzie przedstawiać się tak: 


Na kosmetyczną zmianę w swoim logo oraz strojach zdecydowali się działacze Philadelphia 76ers. Postanowili pozostać w tej samej kolorystyce, ale nowymi strojami również jak Bucks postanowili nawiązać do pięknej historii Sixers. 

Stare logo


Nowe, oficjalne logo
Stare stroje
Inspiracja - Chamberlain
Inspiracja - Barkley 

Nowe Stroje




Jeszcze w trakcie minionych NBA Playoffs swoich kibiców zmianą logo mocno zaskoczyli włodarze: Washington Wizards, Atlanty Hawks oraz Toronto Raptors. I ta zmiana chyba najlepiej wyszła Wizards, których poprzednie logo było dość nijakie. Tak naprawdę nie wiadomo było co miało symbolizować. Jednak z drugiej strony śmiało można przyznać, że poszli w dość bezpiecznym, ostatnio mocno popularnym kierunku. Czyli wykorzystanie koła. Takie logo mają już m.in.:Brooklyn Nets, Golden State Warriors, Indiana Pacers, Atlanta Hawks, Philadelphia 76ers, Dallas Mavericks, Denver Nuggats. Więc nie wymyślili nic nowego, ale czasem lepiej pójść bezpieczna drogą, jeśli nie ma się planu na większe zmiany. 
Stare logo
Nowe logo 


Inspiracja


Swoje logo postanowili udoskonalić także działacze Atlanty Hawks. Dobrze przyjęte logo inspirowane legendarną grą "Pacman" zostało wzbogacone o napis wokół głowy jastrzębia. Tym samym Hawks powoli zaczynają odchodzić od koloru granatowego, skupiając się głównie na czerwieni oraz bieli. Dlatego już niedługo możemy spodziewać się nowej kolorystyki ich strojów, ponieważ obecne zupełnie nie pasują do nowej tonacji.


Inspiracja - logo Pacman
Nowe logo





Hasłem Toronto Raptors na tegoroczne Playoff był zwrot "We the north", który w pewnym sensie był inspirowany znakomitym serialem HBO - "Gra o tron". Wraz z nowym hasłem działacze Raptors postanowili zmienić swoje logo, które ponownie zostało mocno zbesztane. Po tym jak zmienili kultowe już logo z wizerunkiem dinozaura. 


Zamieniając go na "odcisk" szpona dinozaura, wydawało się, że gorzej już być nie może. A jednak! Projektanci poszli w tym samym kierunku, co pół ligi i na dodatek jeszcze swoje nowe logo w kształcie koła całkiem spieprzyli. A nowe logo przypomina raczej tanią podróbkę świetnego logo Brooklyn Nets. 
Stare logo
We the north

Nowe logo



I na sam koniec prawdziwe marketingowe, graficzne samobójstwo jakie kilka dni temu popełnili działacze Los Angeles Clippers. Klub ze słonecznego Los Angeles nowym logo chciał nawiązać do swojej nazwy, bo przecież Clipper - to w jednym z tłumaczeń na polski "szybki statek". A nowe logo ma przypominać maszt z żaglem... Jednak bez wątpienia można było to zrobić znacznie lepiej. Nowe logo oraz nowy design Clips, to idealny przykład na to jak można zamienić coś bardzo dobrego na coś paskudnego. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że włodarze Clippers nie przyznają się do błędu i nie wiadomo jak długo będziemy musieli ich oglądać w takiej tragicznej odsłonie. 


Stare logo

Nowe logo






 
Stare stroje



Nowe stroje 




wtorek, 16 czerwca 2015

Rynek Transferowy TBL - notowanie pierwsze

Anwil Włocławek

Zostają: Warszawski, Jankowski
Odchodzą: Kovacević, Krajniewski, Witliński, Vaughn, Simon (?)
Mogą zostać: Wysocki, Surmacz
Przychodzą: Milicić (trener)
Zainteresowanie:

Asseco Gdynia

Zostają: Kowalczyk, Matczak, Szczotka, Parzeński, Czerlonko, Żołnierewicz
Odchodzą: Walton, Galdikas (?), Dedek, Paredes, Radosavljević, Grujić
Mogą zostać: Frasunkiewicz, Szymański
Przychodzą: Spasev (trener)
Zainteresowanie:

AZS Koszalin

Zostają: Mielczarek, Szubarga, Dąbrowski, Austin
Odchodzą: Woods, Swanson, Stelmach, Vrbanc
Mogą zostać: Szewczyk, Radenović,
Przychodzą: Dedek (trener)
Zainteresowanie: Żołnierewicz

Energa Czarni Słupsk

Zostają: Borowski, Mokros, Nowakowski, Śnieg, Kayris (trener)
Odchodzą: Gruszecki (?)
Mogą zostać: Blassingame, Cesnauskis, Eziukwu, Pasalić, Shiloh, Seweryn
Przychodzą:
Zainteresowanie:

Jezioro Tarnobrzeg

Zostają: Młynarski, Patoka, Wojdyr, Wall, Rycerz, Pandura
Odchodzą: Wysocki, Miller
Mogą zostać: Williams
Przychodzą: Zalewski
Zainteresowanie:

King Wilki Morskie Szczecin

Zostają: Kikowski, Nikolić
Odchodzą: Białek, Flieger (?), Kowalenko (?), Pytyś, Green, Harris, Wright, Marinković
Mogą zostać: Bojko, Nowacki, Majcherek
Przychodzą: Łukomski (trener), Leończyk, Nowakowski, Garbacz
Zainteresowanie: Surmacz, Szewczyk, Mitchell, Majewski

MKS Dąbrowa Górnicza

Zostają: Dziemba, Piechowicz, Szymański, Zmarlak, Wieczorek, Wróbel, Wieczorek (trener)
Odchodzą: Brown, Matelski (?), Weaver
Mogą zostać: McKay, Pepper, Małecki, Zieliński
Przychodzą:
Zainteresowanie: Chanas, Dłoniak, Mitchell, Surmacz

PGE Turów Zgorzelec

Zostają: Dylewicz, Kostrzewski,
Odchodzą: Kulig, Karolak (?)
Mogą zostać: Czyż, Chyliński, Jaramaz, Taylor,
Przychodzą:
Zainteresowanie:

Polfarmex Kutno

Zostają: Wołoszyn, Krysiewicz (trener), Grochowski, Bartosz, Jarecki, Malczyk,
Odchodzą: Łączyński, Jakóbczyk (?)
Mogą zostać: Mitchell, Auda,
Przychodzą:
Zainteresowanie: Szymczak (?)

Polpharma Starogard Gdański

Zostają: Kukiełka
Odchodzą: Bochno (?)
Mogą zostać: Jarmakowicz, Strzelecki,
Przychodzą:
Zainteresowanie:

Polski Cukier Toruń

Zostają: Sulima, Radwański, Perka
Odchodzą: Nowakowski, Comagić, Franklin (?), Jankowski (?) Lisewski (?)
Mogą zostać: Zyskowski, Corbett, Denison,
Przychodzą: Winnicki (trener)
Zainteresowanie: Wiśniewski, Leończyk, Surmacz, Mitchell

Rosa Radom

Zostają: Jeszke, Szymkiewicz, Sokołowski, Kamiński (trener), Adams
Odchodzą: Zalewski, Mirković, Turek
Mogą zostać: Majewski, Gibson (?), Witka, Taylor (?)
Przychodzą: Majstorović
Zainteresowanie: Mitchell, Hajrić,

Stelmet Zielona Góra

Zostają: Koszarek, Zamojski, Hrycaniuk, Kucharek, Zywert
Odchodzą: Chanas, Lalić, Pełka (?), Troutman (?)
Mogą zostać: Filipovski, Hosley, Cel, Robinson (?)
Przychodzą:
Zainteresowanie: Żołnierewicz, Gruszecki,

Trefl Sopot

Zostają: Dzierżak, Dutkiewicz, Kulka, Stefański, Włodarczyk
Odchodzą: Michalak, Leończyk, Kemp, Popović, Bendzius
Mogą zostać: Sikora, Lydeka, Vasiliauskas
Przychodzą:
Zainteresowanie: Śmigielski, Jovanović (trener)

Wikana Start Lublin

Zostają: Ciechociński, Hałas, Turkiewicz (trener)
Odchodzą: Śmigielski (?),
Mogą zostać: B. Diduszko, Ł. Diduszko, Czujkowski, Trojan, Wojdyła
Przychodzą: Myśliwiec
Zainteresowanie: Karolak, Gospodarek,

WKS Śląsk Wrocław

Zostają: Kulon
Odchodzą: Trice, Dłoniak (?), Wiśniewski (?), Kinnard, Radivojević
Mogą zostać: Mladenović (?), Ikovlev, Gabiński (?)
Przychodzą: Chanas
Zainteresowanie: Zyskowski, Łączyński, Skibniewski,




wtorek, 9 czerwca 2015

Kogo do Francji powinien zabrać Taylor?


Sezon większości lig na całym świecie dobiegł końca lub niedługo się kończy. Więc jak co roku po rozgrywkach ligowych przychodzi czas na kadrę. Mike Taylor – trener reprezentacji Polski już od kilku tygodni przebywa w Polsce i przygląda się potencjalnym kandydatom. Wczoraj na stronie Polskiego Związku Koszykówki pojawiła się oficjalna lista 24 zawodników, z których ostateczną kadrę wybierze Amerykanin. Dlatego też postanowiłem zabawić się w szkoleniowca reprezentacji Polski i powołać swoją własną kadrę na zbliżający się EuroBasket we Francji.

Swoje osobiste powołania oparłem na rankingu własnego autorstwa. Podzieliłem zawodników na pięć grup, oczywiście pod względem pozycji. W rankingu nie brałem pod uwagę zawodników, którzy w przeszłości rezygnowali z kadry (Filip Dylewicz), lub unikali tematu jak ognia i nie wykazywali żadnych chęci do udziału w kolejnych imprezach (David Logan) oraz tych, którzy na co dzień nie utożsamiają się z naszym krajem (Dardan Berisha). Złośliwi od razu wytkną mi dlaczego w takim wypadku znajduje się w nim A.J. Slaughter. Z prostego powodu – cały koszykarski świat wykorzystuje przepis o naturalizowaniu jednego zawodnika, więc czemu i my mięlibyśmy go unikać? Tym bardziej, że A.J. mógłby być sporym wzmocnieniem naszej kadry.

Ranking starałem się także tworzyć w oparciu o obecne rozgrywki, dlatego niektórych może zaskoczyć nieobecność takich zawodników jak: Michał Gabiński czy Tomasz Śnieg, którzy po prostu z różnych powodów mieli słabszy sezon. Nie uwzględniałem także weteranów jak np. Piotr Szczotka, Łukasz Majewski, Robert Witka czy Przemysław Frasunkiewicz, którzy są już u schyłku kariery i ich powołanie nie miałoby raczej najmniejszego sensu. Oczywiście z całym szacunkiem dla tych graczy.


ROZGRYWAJĄCY:
  1. A.J. Slaughter (Panathinaikos, 191 cm, 1987)
  2. Łukasz Koszarek (Stelmet, 187 cm, 1984)
  3. Kamil Łączyński (Polfarmex/Rosa, 183 cm, 1989)
  4. Sebastian Kowalczyk (Asseco, 188 cm, 1993)
  5. Krzysztof Szubarga (AZS, 178 cm, 1984)
  6. Robert Skibniewski (Bez klubu/Śląsk, 183 cm, 1983)
  7. Tomasz Ochońko (Ostrów Wlkp. 183 cm, 1986)
  8. Grzegorz Grochowski (Polfarmex, 180 cm, 1993)
  9. Marcin Flieger (Wilki Morskie, 183 cm, 1984)
  10. Marcin Nowakowski (Polski Cukier, 186 cm, 1989)
RZUCAJĄCY OBROŃCY:
  1. Adam Waczyński (Rio Natura, 199 cm, 1989)
  2. Michał Chyliński (Turów, 196 cm, 1986)
  3. Przemysław Zamojski (Stelmet, 193 cm, 1986)
  4. Michał Michalak (Trefl Sopot, 197 cm, 1993)
  5. Łukasz Wiśniewski (Śląsk/Turów, 186 cm, 1984)
  6. Paweł Kikowski (Wilki Morskie, 196 cm, 1986)
  7. Jakub Dłoniak (Śląsk, 194 cm, 1983)
  8. Filip Matczak (Asseco, 187 cm, 1993)
  9. Bartosz Bochno (Polpharma, 193 cm, 1988)
  10. Przemysław Żołnierewicz (Asseco, 196 cm, 1995)
SKRZYDŁOWI:
  1. Mateusz Ponitka (Telenet, 200 cm, 1993)
  2. Karol Gruszecki (Czarni, 193 cm, 1989)
  3. Michał Sokołowski (Rosa, 196 cm, 1992)
  4. Aleksander Czyż (Turów, 201 cm, 1990)
  5. Thomas Kelati (UCAM, 195 cm, 1982)
  6. Jarosław Zyskowski (Polski Cukier, 203 cm, 1992)
  7. Jarosław Mokros (Czarni, 200 cm, 1990)
  8. Bartosz Diduszko (Wikana, 198 cm, 1987)
  9. Bartłomiej Wołoszyn (Polfarmex, 196 cm, 1986)
  10. Szymon Rduch (Sokół, 196 cm, 1989)
SILNI SKRZYDŁOWI:
  1. Aaron Cel (Stelmet, 203 cm, 1987)
  2. Michał Ignerski (LeMans, 207 cm, 1980)
  3. Paweł Leończyk (Trefl, 202 cm, 1986)
  4. Tomasz Gielo (Old Miss, 202 cm, 1993)
  5. Michał Nowakowski (Czarni, 202 cm, 1988)
  6. Mathieu Wojciechowski (Le Portel, 203 cm, 1992)
  7. Damian Jeszke (Rosa, 200 cm, 1995)
  8. Mateusz Jarmakowicz (Polpharma, 208 cm, 1988)
  9. Mikołaj Witliński (Anwil, 205 cm, 1995)
  10. Artur Mielczarek (AZS, 196 cm, 1985)
ŚRODKOWI:
  1. Marcin Gortat (Wizards, 211 cm, 1984)
  2. Maciej Lampe (FC Barcelona, 211 cm, 1985)
  3. Damian Kulig (Turów, 205 cm, 1987)
  4. Przemysław Karnowski (Gonzaga, 216 cm, 1993)
  5. Adam Hrycaniuk (Stelmet, 206 cm, 1984)
  6. Szymon Szewczyk (AZS, 209 cm, 1982)
  7. Krzysztof Sulima (Polski Cukier, 202 cm, 1990)
  8. Jakub Parzeński (Asseco, 211 cm, 1991)
  9. Piotr Niedźwiedzki (Górnik, 210 cm, 1993)
  10. Maciej Bender (WKK/Mountain, 210 cm, 1997)

Podsumowując. Do mojej wymarzonej kadry wybrałbym następujących zawodników:

PG: A.J. Slaughter, Łukasz Koszarek /Kamil Łączyński
SG: Adam Waczyński, Michał Chyliński /Przemysław Zamojski
SF: Mateusz Ponitka, Karol Gruszecki, Aleksander Czyż /Michał Sokołowski
PF: Aaron Cel /Michał Ignerski, Tomasz Gielo
C: Marcin Gortat, Maciej Lampe, Damian Kulig, Przemysław Karnowski/ Adam Hrycaniuk

Dlaczego właśnie ich? Na pozycji rozgrywającego potrzebujemy zawodnika, który potrafi zdobywać punkty. A A.J. wydaje się idealnym kandydatem do tego zadania. Do tego Łukasz Koszarek, który dostarczyłby niezbędnego doświadczenia. Jeśli oczywiście wykaże on chęci do gry. W innym wypadku naturalnym kandydatem jest Kamil Łączyński.

Na pozycji rzucającego obrońcy wybór jest oczywisty. Adam Waczyński jest po świetnym sezonie na parkietach ACB i po prostu musi się w niej znaleźć. A na jego zmiennika typowałbym Michała Chylińskiego, który po roku przerwy wrócił do bardzo dobrej dyspozycji i w moim odczuciu ma lepszy sezon niż Przemysław Zamojski, czy Michał Michalak.

Na pozycji skrzydłowego innym pewniakiem jest Mateusz Ponitka. Świeżo upieczony mistrz Belgi ma za sobą bardzo dobre rozgrywki i nie wyobrażam sobie kadry bez jego osoby. Na powołanie z pewnością zasłużył także Karol Gruszecki, który okazał się największym zaskoczeniem minionego sezonu TBL. Miejsce powinno się znaleźć także dla Olka Czyża, którego bardzo sobie ceni Mike Taylor. Natomiast jego wszechstronność i możliwość gry na obu pozycjach skrzydłowego może okazać się kluczowa w wielu meczach.

Pod koszem zdecydowałbym się na jednego klasycznego silnego skrzydłowego. I racji świetnej gry w zeszłorocznych eliminacjach, to postawiłbym na Aarona Cela, którego w mniejszym lub większym stopniu wspierać miałby Olek Czyż oraz Maciej Lampe, którzy również dobrze czują się na tej pozycji.

Bardzo wątpliwe, że z orzełkiem na piersi w tym roku ujrzymy Macieja Lampe. Ponieważ jak jedna z plotek mówi – przed rokiem Mike Taylor i Maciej Lampe nie za bardzo przypadli sobie do gustu. I prawdopodobnie dlatego Łodzianina zabraknie w kadrze. Ja mimo to chciałbym zobaczyć go na Eurobaskiecie we Francji. Tym bardziej, że w mojej opinii jest to najbardziej utalentowany ofensywnie zawodnik podkoszowy jakiego mamy.


Jeśli słowa dotrzyma, to oczywiście miejsce zarezerwowane w kadrze ma Marcin Gortat i tu chyba nie ma co argumentować wyboru. Reprezentację Polski trudno wyobrazić sobie również bez Damiana Kuliga, który odnotował sezon życia i na pewno przysłuży się drużynie. Natomiast ostatnie miejsce w zespole powinno należeć do Przemysława Karnowskiego. Młody gigant już przed rokiem bardzo dobrze wyglądał na tle naszych eliminacyjnych rywali i w pełni zasłużył na wyjazd do Francji. 


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Mały człowiek w świecie Wielkich ludzi: Spud Webb

Posiadać niecałe 170 cm wzrostu i wygrać konkurs wsadów NBA? Wydaje się niemożliwe? Ale właśnie tego blisko 30 lat temu dokonał Spud Webb – kolejny bohater cyklu „Mały człowiek w świecie Wielkich ludzi”.


Anthony Jerome „Spud” Webb urodził się 13 lipca 1963 roku w Dallas. Wychowywał się w małym dwupokojowym domku na przedmieściach Dallas. I od najmłodszych lat nie grzeszył wzrostem. Jednak od zawsze jego największą pasją była koszykówka. Na boisku swoich rówieśników przewyższał pod względem szybkościowym oraz – co chyba najważniejsze – pod względem wyskoku wertykalnego. I to właśnie swojej niesamowitej skoczności zawdzięcza on karierę na parkietach NBA.

Swój niecodzienny przydomek Spud Webb zawdzięcza bardzo ciekawej historii, która po latach nabrała jeszcze większego znaczenia. „ Ludzie nazywali go Sputnik-head, czyli głowa Sputnika, tuż po tym kiedy Rosjanie wystrzelili swoją pierwszą satelitę na orbitę ziemską. Stąd pochodzi pseudonim Spud. Ale obecnie nabiera ono nowego znaczenia, ponieważ teraz dzięki swojemu niesamowitemu wyskokowi naprawdę wybiera się na orbitę” - tak kilkanaście lat temu pseudonim tłumaczył starszy brat Webba, David.

Pierwsze poważne koszykarskie kroki popularny Spud stawiał na Junior College'u (NJCAA) - Midland College, gdzie od samego początku był gwiazdą pierwszego formatu. Jednak mimo świetnej motoryki oraz statystyk na poziomie: 21.0 punktów i 7.1 asysty, to większość ekspertów oraz scoutów przekreślała jego szansę na dostanie się do NBA, a nawet na parkiety NCAA. Prognozowano mu karierę w Europie, lub w Harlem Globtrotters, którzy już wtedy byli mocno zaciekawieni jego osobą. Przełomowym momentem okazał się rok 1982, kiedy to jego zespół mierzył się w finale krajowym NJCAA. Ich przeciwnikiem był zespół Miami-Dade North of Florida, który ostatecznie pokonali 93:88. A bohaterem wygranej był Webb, który zapisał na swoim koncie 36 punktów (10/15 z gry, 16/18 za jeden). Po tym sukcesie jego osobą zainteresowały się nie tylko media w całych Stanach Zjednoczonych, ale i uczelnie na terenie całego kraju. Najbardziej konkretną propozycję przedstawił Jim Valvano z uczelni North Carolina State University i od przyszłego sezonu Webb reprezentował już barwy NC.

Spud Webb z numerem 10 
Na parkietach NCAA spędził dwa lata. W ostatnim sezonie 1984-85 notując statystyki na poziomie 11.1 punktu oraz 5.3 asysty. Niezbyt imponujące statystyki nie przyciągnęły szerszej rzeszy działaczy NBA, a mimo to został on wybrany w drafcie NBA w 1985 roku. W czwartej rundzie z 17. numerem wybrali go władze Detroit Pistons. Jednak Tłoki nie były wcale zainteresowane dalszą współpracą z Webbem, zwalniając go 24 września. Ale zaledwie dwa dni później kontrakt opiewający na ledwie 70 tysięcy dolarów zaoferowali mu Atlanta Hawks.


Większość kibiców NBA Spud Webba pamiętają właśnie z gry w szeregach Jastrzębi i tego historycznego konkursu wsadów. Kiedy to w 1989 roku jako zupełny „żółtodziób” na parkietach najlepszej ligi na świecie w pokonanym boju pozostawił m.in. Michaela Jordana oraz Dominique'a Wilkinsa.

Jednak pod względem indywidualnym najlepiej mu się wiodło w słonecznej Kalifornii. W sezonie 1991-92 reprezentując Sacramento Kings notował średnie na poziomie 16.0 punktu, 7.1 asysty, 2.9 zbiórki oraz 1.6 przechwytu. Łącznie przez 13 lat na parkietach NBA Webb zdobył 8,072 punkty, 4,342 asysty oraz 1,742 zbiórki, co daję średnie statystyki: 9.9 punktu, 5.3 asysty i 2.1 zbiórki na mecz.


Kilkanaście lat temu, jeszcze przed karierą w NBA tak scharakteryzował Webba jeden z trenerów: „On jest spokojnym, niezależnym, dumnym małym człowiekiem. (…) W środku tego małego ciała pali się wielki ogień”. I trudno się z tymi słowami nie zgodzić.

Natomiast sam Spud Webb przez większość swojej kariery chciał udowodnić, że nie ma rzeczy niemożliwych. Nawet gdy ludzie próbują Ci wmówić, że jest inaczej - „W pewnym sensie myślę, że to dobrze. Bo gdy ludzie mówią, że nie możesz czegoś zrobić, ty to robisz, a oni nie mogą już nic powiedzieć”.
Spud Webb i Manute Bol (231 cm)

Spud Webb na parkietach NBA był osobą absolutnie wyjątkową. Będąc trzecim najniższym zawodnikiem (168 cm) w historii NBA, tuż za Magssy Boguesem i Earlem Boykinsem. Dzięki swojemu niesamowitemu wyskokowi (90-95 cm) dowiódł, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych i że zawsze trzeba walczyć o swoje marzenia.

Zobacz także innych bohaterów cyklu: